Sześć rzeczy, bez których wykonawca zgaduje, i konsekwencja pominięcia każdej. Plus najczęstszy błąd: wpisywanie rozwiązań zamiast problemu.

Brief ma opinię formalności — dokumentu, który trzeba wypełnić, zanim zacznie się prawdziwa praca. To odwrotnie: brief jest jedyną częścią projektu, w której zmiana zdania jest darmowa. Wszystko, czego w nim nie ma, zostanie zgadnięte, a zgadywanie wychodzi na jaw dopiero wtedy, gdy poprawka kosztuje już kilkadziesiąt razy więcej.
Nie chodzi przy tym o objętość. Widzieliśmy briefy na dwadzieścia stron, z których nie dało się wyczytać, po co ta strona powstaje, i briefy na jedną kartkę, na podstawie których dało się pracować od razu.
Bo rozmowa nie zostawia śladu, a pamięć obu stron rozjeżdża się w przewidywalny sposób.
Trzy rzeczy, które brief robi, a rozmowa nie:
Zamyka listę. Dopóki zakres jest ustny, każde spotkanie może go powiększyć — i zwykle powiększa, bo dorzucenie jednej rzeczy brzmi niewinnie. Spisany zakres zmienia „dorzućmy jeszcze" w „zmieniamy ustalenia", a to jest rozmowa, którą obie strony prowadzą świadomie.
Ujawnia różnicę zdań wewnątrz Waszej firmy. Najczęstszy moment, w którym brief się opłaca, nie ma nic wspólnego z wykonawcą: to chwila, gdy dwie osoby z Waszego zespołu czytają ten sam punkt i okazuje się, że rozumieją go inaczej. Lepiej, żeby stało się to teraz.
Daje podstawę do porównania ofert. Trzy wyceny na podstawie trzech różnych rozmów są nieporównywalne. Trzy wyceny na podstawie jednego dokumentu różnią się tym, czym naprawdę — zakresem pracy i stawką.
Poniżej nie ma listy pól do wypełnienia, tylko sześć informacji i to, co dzieje się, kiedy ich brakuje.
Cel biznesowy — co ma się wydarzyć. Nie „nowoczesna strona", tylko: zapytanie przez formularz, telefon, rezerwacja terminu. Czego brak: wykonawca zaprojektuje ładny szablon, bo nie ma innego kryterium — i dostaniecie stronę, która wygląda dobrze i nie zbiera niczego. To jest najdroższe pominięcie z całej szóstki, bo wychodzi dopiero po kilku miesiącach.
Odbiorca — do kogo to mówi. Osoba, która zna branżę i porównuje wykonawców, potrzebuje czego innego niż ktoś, kto pierwszy raz styka się z tematem. Czego brak: teksty powstaną „dla wszystkich", czyli dla nikogo, a poprawianie ich po wdrożeniu znaczy przepisanie połowy strony.
Zakres — ile podstron i jakich. Lista sekcji, nie liczba. Czego brak: wycena będzie dotyczyła czegoś innego niż projekt, a różnica wyjdzie w połowie prac, kiedy zmiana zakresu jest już renegocjacją, a nie ustaleniem.
Integracje — z czym to ma rozmawiać. System sprzedaży, magazyn, fakturowanie, kalendarz rezerwacji, newsletter. Czego brak: to najbardziej podstępna pozycja na tej liście. Integracja wyceniona z góry jest pozycją w ofercie; integracja odkryta w trakcie budowy to praca dokładana do projektu, który ma już ustalony termin i budżet — a więc renegocjacja obu. Dodatkowo bywa, że dostęp do tego systemu ma ktoś, kogo trzeba dopiero znaleźć, i to ten element zatrzymuje projekt, a nie kod.
Materiały — co dostarczacie, a co zamawiacie. Teksty, zdjęcia, logo w plikach źródłowych. Czego brak: projekt stanie w miejscu, w którym wszystko jest gotowe i czeka na zdjęcia. To najczęstsza przyczyna przestoju w całym procesie i jedyna, którą da się usunąć jednym zdaniem w briefie.
Budżet — widełki, nie kwota. Czego brak: dostaniecie wycenę rozminiętą z tym, co realnie możecie wydać — przykładowo ofertę na trzydzieści tysięcy przy budżecie ośmiu, albo, co zdarza się równie często, propozycję znacznie uboższą, niż byliście gotowi kupić. Obie strony tracą wtedy tydzień na rozmowę, której można było uniknąć jednym zdaniem. Te kwoty są tu ilustracją rozjazdu, nie widełkami rynkowymi — cennikami zajmuje się dział kosztowy.
Sześć pól briefu i konsekwencja pominięcia każdego
Zestawienie własne Digital Vantage
Tu jest najczęstszy błąd zamawiających i wart osobnego akapitu, bo wygląda na staranność.
Nie wpisujcie do briefu rozwiązań. Zdanie „strona ma być na WordPressie i mieć niebieski przycisk zapytania" wygląda jak konkret, a jest instrukcją, która odbiera wykonawcy możliwość zaproponowania czegoś szybszego albo tańszego. Jeśli Wasz cel da się osiągnąć generatorem statycznym za ułamek ceny, a brief przesądził technologię, nikt Wam tego nie zaproponuje — bo wyglądałoby to na podważanie Waszej decyzji.
Brief opisuje problem i cel. Rozwiązanie jest tym, za co płacicie.
Wyjątek jest jeden i warto go nazwać: jeśli macie realne ograniczenie — zespół, który umie tylko jeden system, umowę z dostawcą, wymóg działu prawnego — to nie jest narzucanie rozwiązania, tylko warunek brzegowy. Wtedy zapiszcie go razem z powodem, bo powód bywa negocjowalny, a sam wymóg nie.
Trzy rzeczy, których w briefie nie musi być, a które regularnie go rozdymają:
Paleta kolorów i krój pisma. To warstwa, która powstaje po zaakceptowaniu układu. Wystarczy wskazać, czy istnieje księga znaku i czy obowiązuje.
Inspiracje w postaci listy stron. Jedna czy dwie mają sens, jeśli powiecie co konkretnie się w nich podoba. Dziesięć linków bez komentarza to zbiór sprzecznych sygnałów.
Szczegółowa architektura treści. Kuszące, bo wygląda na gotową robotę — ale to jest etap wireframe'u i lepiej wyjdzie po rozmowie o celach. Opisujemy go osobno.
Co należy do briefu, a co go rozdyma
Digital Vantage, schemat własny
To jest prawdziwy powód, dla którego briefy nie powstają — nie brak czasu, tylko pytania, na które nie ma się jeszcze odpowiedzi. Warto powiedzieć wprost, że „nie wiem" jest poprawną odpowiedzią, jeśli towarzyszy jej jedno zdanie o tym, czego nie wiecie.
Nie wiecie, kto jest odbiorcą. Zajrzyjcie do skrzynki i do historii połączeń. Pięć ostatnich zapytań mówi o Waszych klientach więcej niż godzina zastanawiania się nad personą. Zapiszcie, kto pytał, o co pytał i jak Was znalazł — to jest gotowa odpowiedź.
Nie wiecie, jaki jest cel. Zapytajcie się, co chcielibyście, żeby wydarzyło się w tygodniu po uruchomieniu. Jeśli odpowiedź brzmi „żeby ktoś zadzwonił" — to jest cel i jest lepszy niż większość celów spisanych w briefach.
Nie wiecie, jaki macie budżet. Odwróćcie pytanie: ile jesteście gotowi wydać, zanim uznacie, że to za dużo. Ta kwota istnieje, nawet jeśli nie została nazwana, i wykonawca i tak ją w końcu pozna — lepiej na początku.
Nie wiecie, czy potrzebujecie integracji. Wypiszcie programy, w których Wasza firma codziennie pracuje. Jeśli któryś zawiera dane, które miałyby trafić na stronę albo ze strony do niego — to jest kandydat na integrację, nawet jeśli nie wiecie, jak miałaby działać.
Zasada nadrzędna: brief z pięcioma szczerymi „nie wiem" jest wart więcej niż brief z dwudziestoma wymyślonymi odpowiedziami. Pierwszy pokazuje wykonawcy, o co dopytać; drugi prowadzi projekt w złą stronę i nikt się nie zorientuje aż do odbioru.
„Nie wiem” w briefie — gdzie leży odpowiedź
Digital Vantage, schemat własny
Pytanie brzmi błaho, a rozstrzyga o tym, czy brief przetrwa projekt.
Jedna osoba pisze, kilka opiniuje. Brief napisany przez komitet jest zbiorem kompromisów, w którym każdy punkt ma wpisane zdanie kogoś innego i żadne nie jest wiążące. Niech powstanie z jednej ręki, a reszta zespołu niech go skomentuje — to dwie różne czynności i mieszanie ich kosztuje tydzień.
Wśród opiniujących musi być ktoś, kto powie „nie". Najdroższe zmiany w projektach biorą się z osoby, która zobaczyła stronę dopiero przed odbiorem i miała prawo veta. Jeśli ktoś taki istnieje w Waszej firmie, jego kwadrans teraz jest wart więcej niż jego opinia na końcu.
Zapytajcie tego, kto będzie tę stronę utrzymywał. Osoba, która co tydzień doda wpis albo poprawi cennik, wie o wymaganiach rzeczy, których nie wie zarząd — na przykład, że obecny system wymaga dzwonienia do kogoś przy każdej zmianie. To jest wymaganie i należy do briefu.
Nazwijcie jedną osobę do kontaktu na czas projektu. Nie dlatego, że reszta nie ma głosu, tylko dlatego, że sprzeczne uwagi od trzech osób wykonawca musi rozstrzygnąć sam — a rozstrzygnie po swojemu.
To jest praktyczny zwrot z tej pracy i warto wiedzieć, na co patrzeć, gdy wrócą odpowiedzi.
Sprawdźcie, czy oferta odpowiada na brief, czy na siebie. Dokument, który opisuje pakiet usług wykonawcy, a nie Wasz projekt, mówi, że brief nie został przeczytany. To jedyny sygnał, który da się sprawdzić w minutę, i wyjątkowo dobrze przewiduje dalszą współpracę.
Sprawdźcie, co wykonawca dopytał. Brak pytań nie znaczy, że wszystko było jasne — znaczy, że luki zostaną zgadnięte. Trzy konkretne pytania zwrotne są lepszym sygnałem niż wycena niższa o dziesięć procent.
Porównajcie zakresy, nie kwoty. Dwie oferty różniące się dwukrotnie zwykle różnią się tym, co jest w środku: liczbą podstron, tym, kto pisze teksty, tym, czy testy są osobną pozycją. Wypiszcie te różnice w kolumnach, zanim spojrzycie na sumy.
Sprawdźcie, co jest wyłączone. Najważniejsze zdania w wycenie zaczynają się od „nie obejmuje". Jeśli takich zdań nie ma wcale, to nie znaczy, że wszystko jest w cenie — znaczy, że nie ustalono granicy, a ona i tak się pojawi, tylko w trakcie.
Jak czytać samą wycenę i czym różnią się modele rozliczenia, rozpisujemy osobno.
W jednym wdrożeniu zbudowaliśmy brief inaczej, niż robi się to zwykle, i warto opisać, na czym polegała różnica — z zastrzeżeniem, które jest częścią wyniku: to serwis demonstracyjny, nie realizacja kliencka.
Zamiast listy pytań powstał dokument, w którym każde pytanie ma dwie dodatkowe warstwy: „po co o to pytamy" i „jak wygląda dobra odpowiedź".
Różnica jest większa, niż brzmi. Pytanie „kto jest Waszą grupą docelową" wypełnia się odruchowo i zwykle źle, bo odpowiedź brzmi „małe i średnie firmy". To samo pytanie z dopiskiem „pytamy, bo od tego zależy, czy strona ma najpierw tłumaczyć problem, czy od razu przejść do zakresu usługi" dostaje odpowiedź, z której da się pracować. A dopisek „dobra odpowiedź nazywa jedną sytuację, w której klient do Was trafia" zamienia ogólnik w konkret.
Jedno pytanie briefu z dwiema dodatkowymi warstwami
Digital Vantage, projekt własny (serwis demonstracyjny)
W tym samym projekcie brief miał jeszcze jedną sekcję, której zwykle nie ma i która okazała się niepomijalna: ograniczenia prawne i zawodowe. W tamtym przypadku była to etyka zawodowa — zakaz superlatywów, porównań i obietnic wyniku. To nie jest szczegół stylistyczny; to warunek, który przesądził o całej konstrukcji treści, i gdyby wyszedł na etapie projektu graficznego, przepisywana byłaby cała strona.
Wniosek, który z tego bierzemy do każdego kolejnego briefu: zapytajcie wykonawcę, czego nie wolno Wam napisać. Branże regulowane — prawo, medycyna, finanse, ubezpieczenia — mają takie ograniczenia i one należą do briefu, nie do korekty.
Brief nie musi powstać od zera w pustym dokumencie i większość ludzi właśnie na tym się zatrzymuje — nie na braku odpowiedzi, tylko na pustej stronie.
Przygotowaliśmy [interaktywny kreator briefu](/brief), który prowadzi przez te same pytania krok po kroku: od celu i zakresu, przez odbiorcę i ścieżkę klienta, po wymagania techniczne, integracje i dostępność. Zapisuje postęp, więc można go wypełniać na raty, a na końcu zostawia gotowy dokument — do wysłania nam albo do dowolnego innego wykonawcy. Jest darmowy i nie wymaga zakładania konta.
Kreator robi przy okazji dwie rzeczy, których pusty dokument nie zrobi: pyta o sprawy, o których zwykle nikt nie pamięta — dostępność, zgody, kto faktycznie ma dostęp do panelu domeny — i nie pozwala zostawić pola pustego bez decyzji, bo „nie wiem" jest tam osobną odpowiedzią, a nie brakiem odpowiedzi.
Jeśli wolicie zacząć od rozmowy, to też jest poprawna kolejność — brief da się wtedy spisać po niej, razem.
Kwadrans rozmowy zwykle wystarcza, żeby wypełnić szóstkę z góry tego tekstu — a brief spisujemy po niej my, nie Wy.
Zobacz, jak wygląda proces projektowania i tworzenia strony internetowej. Wybierz swój etap i uniknij kosztownych błędów na produkcji.
Wireframe, makieta i prototyp to trzy różne rzeczy. Co zapada na szkicu, ile kosztuje zmiana później i jak sprawdzić układ na pięciu osobach.
Kiedy statyczny HTML jest poprawnym wyborem, co znaczy w utrzymaniu i trzy progi, po których przestaje się opłacać. Bez kursu pisania kodu.
Cztery decyzje przed pierwszym ekranem, co musi znaleźć się na stronie, ile projekt realnie trwa i co go opóźnia. Z własnym pomiarem, bez powielanych mitów.
Twoj Partner w Biznesie, zespół Digital Vantage
Zespół Digital Vantage to grupa doświadczonych specjalistów łączących kompetencje z zakresu web developmentu, inżynierii oprogramowania, DevOps, UX/UI designu oraz marketingu cyfrowego. Wspólnie realizujemy projekty od koncepcji po wdrożenie — strony internetowe, sklepy e-commerce, dedykowane aplikacje i strategie digitalowe. Nasz zespół łączy wieloletnie doświadczenie z korporacji technologicznych z elastycznością i bezpośredniością, jaką daje praca w mniejszej, zgranej strukturze. Pracujemy w metodykach zwinnych, stawiamy na przejrzystą komunikację i traktujemy każdy projekt jak własny biznes. Siłą zespołu jest różnorodność perspektyw — od architektury systemów i infrastruktury, przez frontend i design, po SEO i strategię content marketingową. Dzięki temu klient otrzymuje spójne rozwiązanie, w którym technologia, estetyka i cele biznesowe idą w parze.
Spis treści · 9 sekcji · 10 minut czytania
Oceń artykuł
Wróć do przewodnika: Strony internetowe — przewodnik po całym dziale

Ile kosztuje pozycjonowanie? Nie ma niezależnego badania cen SEO w Polsce. Jak z cenników agencji policzyć godziny, linki i teksty oraz porównać oferty.

Co musi zawierać karta produktu: zdjęcia, cena z zasadą 30 dni, obowiązkowe informacje z GPSR, dostawa i zwroty, opinie oraz dane strukturalne dla Google.

SLA co to jest: ile przestoju mieści się w 99,9%, jak wyglądają SLA AWS, Microsoft i Google, SLO, RPO i RTO oraz 10 rzeczy do sprawdzenia w umowie.

Szablony WordPress wybiera się nie wyglądem: katalog podaje trzy pola, które mówią, ile szablon będzie kosztował za rok. I co znika przy jego zmianie.

Trzy warstwy audytu w kolejności, w jakiej mają znaczenie, lista sprawdzeń i cena podana wprost. Z trzema znaleziskami, których nie zobaczycie sami.

Ta sama wizytówka bywa wyceniona na 3 000 i 18 000 zł, i obie ceny bywają uczciwe. Sześć czynników z badania 112 ofert polskiego rynku.

Oferta za kilkaset złotych to nie cena strony, tylko najmniejsza część rachunku. Trzy poziomy cenowe, realny koszt po roku i cztery sygnały oferty za taniej.

Nasz własny lejek z 180 dni, w tym krok powyżej 100%. Ile wynosi dobra konwersja według badań i dlaczego cudze studia przypadku się nie przenoszą.

Cztery typy stron opisane przez zadanie, nie przez liczbę podstron. Trzy pytania, które rozstrzygają wybór, i jedna rzecz, której nie da się dołożyć później.