Zobacz, jak wygląda proces projektowania i tworzenia strony internetowej. Wybierz swój etap i uniknij kosztownych błędów na produkcji.

Etapy projektu wyglądają na sposób porządkowania pracy — najpierw to, potem tamto. Porządkują co innego: cenę zmiany zdania. Ta sama decyzja podjęta przy briefie jest zdaniem w dokumencie, przy makiecie — przesunięciem prostokąta, przy gotowej stronie — przebudową, za którą ktoś wystawi fakturę.
Dlatego ten dział nie jest przewodnikiem do przeczytania od początku do końca. Jest rozdzielnią: cztery teksty, po jednym na odcinek projektu, na którym ludzie realnie utykają.
Cztery teksty działu na osi projektu
Opracowanie własne
Dwie rzeczy, i obie widać dopiero po fakcie.
Kiedy każda decyzja jest jeszcze tania. Kolejność etapów nie jest konwencją branżową — wynika z tego, że każdy kolejny etap zamraża decyzje poprzedniego. Struktura strony jest tania, dopóki jest listą; średnio kosztowna, dopóki jest szkicem; droga, gdy jest kodem z podpiętym CMS-em. Cały proces tworzenia strony internetowej można streścić jednym zdaniem: im wcześniej ktoś zada pytanie, tym taniej wypada odpowiedź.
Co zatrzymuje projekty naprawdę. Nie technologia i nie zakres. Projekty stoją, bo nie przyszły zdjęcia, bo akceptacja krąży między trzema osobami albo bo nikt nie wie, kto ma hasło do panelu domeny. Żadna z tych rzeczy nie jest etapem — wszystkie leżą między etapami, i dlatego nie widać ich w żadnym harmonogramie.
Czego ten dział nie robi: nie obiecuje, że proces skraca projekt. Skraca liczbę rzeczy, które trzeba przerabiać dwa razy, a to nie to samo.
Etapy projektowania strony internetowej wyglądają na ustaloną konwencję, więc warto pokazać, że nie są. Każdy z nich odpowiada na pytanie, którego nie da się rozstrzygnąć, dopóki nie padła odpowiedź na poprzednie.
Brief przed makietą, bo układ jest odpowiedzią na pytanie „co ma się wydarzyć". Bez celu każdy układ jest tak samo dobry, więc rozmowa o nim zamienia się w rozmowę o gustach — a gusta nie mają rozstrzygnięcia.
Makieta przed grafiką, bo o hierarchii łatwiej rozmawiać na szarych prostokątach niż na kolorowym projekcie. Przy gotowej wizualizacji uwaga wszystkich przenosi się na kolor i zdjęcie, a pytanie „czy ta sekcja w ogóle powinna tu być" już nie pada.
Grafika przed budową, bo przeniesienie decyzji wizualnej do kodu jest tanie tylko raz. Drugi raz to praca w komponencie, w stylach i w testach jednocześnie.
Dwie inwersje zdarzają się regularnie i obie kosztują to samo — rundę przerabiania:
Zaczynanie od wyglądu. „Mamy już projekt graficzny, potrzebujemy tylko wdrożenia" zwykle znaczy, że układ powstał bez celu i bez treści. Wtedy albo treść dopasowuje się do pustych pól, albo projekt wraca do poprawek — najczęściej jedno i drugie.
Zaczynanie od technologii. Wybór systemu przed ustaleniem, kto i jak często będzie zmieniał treść, przesądza sprawę w ciemno. Ta decyzja należy do architektury i ma własny dział, ale jej moment jest procesowy: po briefie, nie przed.
Kolejność da się skrócić — nie da się jej odwrócić bez płacenia za to dwa razy.
Kolejność etapów i dwie inwersje, które kończą się przeróbką
Digital Vantage, schemat własny
Cztery wejścia. Wystarczy rozpoznać własną sytuację — reszty nie trzeba czytać. Teksty zachodzą na siebie celowo w jednym miejscu: ten o całej drodze streszcza to, co pozostałe trzy rozpisują, więc jeśli macie przeczytać tylko jeden, to właśnie jego.
Nie wiecie, co spisać, żeby ktokolwiek mógł to wycenić. To jest moment, w którym zmiana zdania nie kosztuje nic, i jedyny taki w całym projekcie. Sześć informacji, bez których wykonawca po prostu zgaduje, a przy każdej konsekwencja pominięcia rozpisana wprost — łącznie z tym, co zrobić, gdy szczerze nie znacie odpowiedzi: brief strony internetowej.
Macie ustalony zakres, ale nie macie układu. Tu zapada hierarchia: co widać jako pierwsze, co da się pominąć, gdzie kończy się ekran. Na szkicu poprawka trwa kwadrans, na działającej stronie ten sam ruch dotyka komponentu, pól w CMS-ie, stylów i testów — i to jest cała różnica między tymi dwoma etapami projektowania strony internetowej: makieta i wireframe strony.
Chcecie zobaczyć całą drogę, zanim się na nią zdecydujecie. Cztery decyzje, które zapadają, zanim ktokolwiek narysuje pierwszy ekran, co realnie musi znaleźć się na stronie, ile to trwa i co ten czas pożera — aż po dzień uruchomienia z propagacją DNS włącznie. Z naszym własnym pomiarem czasu ładowania dwóch naszych stron zamiast cudzych statystyk: jak stworzyć stronę internetową krok po kroku.
Rozważacie zrobienie tego samodzielnie. To bywa dobra decyzja i bywa kosztowną pomyłką, a granica między nimi jest mierzalna. Z czego strona jest zrobiona, co da się zrobić bez systemu zarządzania treścią i trzy progi, po przekroczeniu których samodzielne utrzymanie przestaje się opłacać: podstawy HTML i struktura strony.
Warto je wymienić tutaj, bo dotyczą całego procesu, a nie jednego etapu, i bo wszystkie trzy leżą po stronie zamawiającego. To nie jest zarzut — to jest informacja, że da się je usunąć wcześniej.
Materiały, które nie przyszły. Projekt dochodzi do stanu, w którym wszystko jest gotowe i czeka na zdjęcia albo na teksty. Najczęstszy przestój w całym procesie i jedyny, który da się usunąć jednym zdaniem w briefie: kto dostarcza, a co zamawiacie.
Akceptacja, która krąży. Trzy osoby po Waszej stronie, dwie akurat na urlopie, a każda runda uwag to tydzień. Lekarstwo jest organizacyjne, nie projektowe: jedna osoba do kontaktu i jedna osoba z prawem ostatniego słowa, ustalone przed startem.
Dostępy, których nikt nie ma. Panel domeny, konto w systemie sprzedaży, klucz do narzędzia, które ktoś skonfigurował trzy lata temu. Na tym potrafi stanąć wdrożenie strony internetowej w ostatnim tygodniu, kiedy wszystko inne jest gotowe.
Jak te trzy przestoje układają się w czasie i dlaczego rozpiętość realizacji bierze się z nich, a nie z zakresu technicznego, rozpisujemy w tekście o całej drodze.
Cztery pytania pojawiają się w rozmowie o procesie, a rozstrzygają się gdzie indziej — i są opisane lepiej tam, gdzie należą.
Ile to kosztuje. Proces nie jest pozycją w wycenie; wycena ma własną strukturę, własne modele rozliczenia i własne pułapki. Pełne rozbicie jest w dziale kosztowym.
Jak to ma wyglądać. Warstwa wizualna, dostępność, projektowanie interfejsu i badania z użytkownikami mają własny dział. Tutaj jest kolejność prac, tam decyzje projektowe.
Skąd wziąć treści i zdjęcia. Teksty, materiały wizualne i to, kto je przygotowuje, to dział o treściach i mediach — z tego samego powodu, dla którego „materiały" są wyżej wymienione jako przestój, a nie jako etap.
Na czym to zbudować. Wybór systemu, platformy i hostingu nie należy do procesu, tylko do architektury, i ma osobny dział. Co się dzieje po uruchomieniu — aktualizacje, kopie, monitoring — ma jeszcze jeden.
Trzy rzeczy z tego działu można mieć w ręku, zanim przeczytacie którykolwiek z czterech tekstów — i zwykle to lepsza kolejność, bo pokazują, czego jeszcze nie wiecie.
Kreator briefu prowadzi przez te same pytania krok po kroku, zapisuje postęp i zostawia gotowy dokument — do wysłania nam albo dowolnemu innemu wykonawcy: wypełnijcie brief online. Bez konta i bez opłat.
Checklista przed uruchomieniem to lista rzeczy, które sprawdza się w ostatnim tygodniu i o których najłatwiej zapomnieć, bo każda z osobna wygląda na drobiazg: co sprawdzić przed startem strony.
Checklista wyboru wykonawcy przydaje się wcześniej — kiedy macie trzy oferty i nie wiecie, czym się różnią poza kwotą: jak wybrać agencję webową.
Żadna z tych trzech rzeczy nie zastępuje rozmowy z wykonawcą i nie ma tego udawać. Robią coś węższego i bardziej praktycznego: zamieniają „nie wiem, o co zapytać" w listę konkretnych braków, z którą można przyjść na spotkanie. To jest cała różnica między rozmową, po której trzeba się umówić na drugą, a rozmową, po której da się wycenić.
Kwadrans rozmowy zwykle wystarcza, żeby ustalić, na czym naprawdę stoi projekt — a brief spisujemy po niej my, nie Wy.
Zobacz, jak wygląda proces projektowania i tworzenia strony internetowej. Wybierz swój etap i uniknij kosztownych błędów na produkcji.
Wireframe, makieta i prototyp to trzy różne rzeczy. Co zapada na szkicu, ile kosztuje zmiana później i jak sprawdzić układ na pięciu osobach.
Sześć rzeczy, bez których wykonawca zgaduje, i konsekwencja pominięcia każdej. Plus najczęstszy błąd: wpisywanie rozwiązań zamiast problemu.
Kiedy statyczny HTML jest poprawnym wyborem, co znaczy w utrzymaniu i trzy progi, po których przestaje się opłacać. Bez kursu pisania kodu.
Cztery decyzje przed pierwszym ekranem, co musi znaleźć się na stronie, ile projekt realnie trwa i co go opóźnia. Z własnym pomiarem, bez powielanych mitów.
Twoj Partner w Biznesie, zespół Digital Vantage
Zespół Digital Vantage to grupa doświadczonych specjalistów łączących kompetencje z zakresu web developmentu, inżynierii oprogramowania, DevOps, UX/UI designu oraz marketingu cyfrowego. Wspólnie realizujemy projekty od koncepcji po wdrożenie — strony internetowe, sklepy e-commerce, dedykowane aplikacje i strategie digitalowe. Nasz zespół łączy wieloletnie doświadczenie z korporacji technologicznych z elastycznością i bezpośredniością, jaką daje praca w mniejszej, zgranej strukturze. Pracujemy w metodykach zwinnych, stawiamy na przejrzystą komunikację i traktujemy każdy projekt jak własny biznes. Siłą zespołu jest różnorodność perspektyw — od architektury systemów i infrastruktury, przez frontend i design, po SEO i strategię content marketingową. Dzięki temu klient otrzymuje spójne rozwiązanie, w którym technologia, estetyka i cele biznesowe idą w parze.
Oceń artykuł
Wróć do przewodnika: Strony internetowe — przewodnik po całym dziale

Ile kosztuje pozycjonowanie? Nie ma niezależnego badania cen SEO w Polsce. Jak z cenników agencji policzyć godziny, linki i teksty oraz porównać oferty.

Co musi zawierać karta produktu: zdjęcia, cena z zasadą 30 dni, obowiązkowe informacje z GPSR, dostawa i zwroty, opinie oraz dane strukturalne dla Google.

SLA co to jest: ile przestoju mieści się w 99,9%, jak wyglądają SLA AWS, Microsoft i Google, SLO, RPO i RTO oraz 10 rzeczy do sprawdzenia w umowie.

Szablony WordPress wybiera się nie wyglądem: katalog podaje trzy pola, które mówią, ile szablon będzie kosztował za rok. I co znika przy jego zmianie.

Trzy warstwy audytu w kolejności, w jakiej mają znaczenie, lista sprawdzeń i cena podana wprost. Z trzema znaleziskami, których nie zobaczycie sami.

Ta sama wizytówka bywa wyceniona na 3 000 i 18 000 zł, i obie ceny bywają uczciwe. Sześć czynników z badania 112 ofert polskiego rynku.

Oferta za kilkaset złotych to nie cena strony, tylko najmniejsza część rachunku. Trzy poziomy cenowe, realny koszt po roku i cztery sygnały oferty za taniej.

Nasz własny lejek z 180 dni, w tym krok powyżej 100%. Ile wynosi dobra konwersja według badań i dlaczego cudze studia przypadku się nie przenoszą.

Cztery typy stron opisane przez zadanie, nie przez liczbę podstron. Trzy pytania, które rozstrzygają wybór, i jedna rzecz, której nie da się dołożyć później.