Autor
Digital Vantage TeamData publikacji
Czas czytania

W tym artykule pokażę Ci, jak wygląda proces tworzenia strony internetowej krok po kroku — od pierwszej rozmowy i ustalenia celu, przez przygotowanie materiałów, prototyp i projekt graficzny, aż po wdrożenie, testy i publikację. Po drodze podpowiem, co warto przygotować po swojej stronie, żeby nie utknąć na „dosyłaniu treści” i nie wydłużać projektu bez potrzeby.
Dorzućmy do tego realia 2026: dostępność (WCAG/EAA), zgody na cookies i pomiar w UE (Consent Mode) oraz wydajność i UX w kontekście Core Web Vitals (w tym INP). Krótko mówiąc — będzie o tym, jak zrobić stronę, która nie tylko wygląda, ale też działa: zgodnie ze standardami, sensownie mierzalna i przyjemna w użyciu.
Strona internetowa może stać się jednym z ważniejszych elementów Twojego biznesu — o ile faktycznie działa, a nie tylko „ładnie wygląda”. To miejsce, które pomaga przyciągać nowych klientów, budować zaufanie i wzmacniać markę. W praktyce często bywa też pierwszym punktem kontaktu: ktoś trafia z Google, zerka przez 20–30 sekund i już wie (albo mu się wydaje), czy warto do Ciebie napisać. Dobrze zaprojektowana strona nie tylko wspiera sprzedaż, ale też porządkuje komunikację, ułatwia kontakt i pozwala w prosty sposób pokazać ofertę bez tłumaczenia jej za każdym razem od zera.
Na co dzień rozmawiam z właścicielami małych i średnich firm, którzy chcą rozwijać działalność i „poukładać technologię” tak, żeby nie przeszkadzała, tylko pomagała. I zwykle, prędzej czy później, wracamy do jednego tematu: porządnej strony internetowej. Nie dlatego, że to magiczne rozwiązanie na wszystko — czasem lepszy efekt daje poprawa oferty albo procesu obsługi klienta — ale strona bardzo często jest fundamentem. W tym tekście pokażę Ci, jak zazwyczaj wygląda proces tworzenia strony krok po kroku, żebyś wiedział(a), czego się spodziewać, jak się przygotować do współpracy i gdzie najczęściej „uciekają” czas oraz budżet. Dzięki temu inwestycja ma większą szansę przełożyć się na realne korzyści, a nie tylko satysfakcję z nowego designu.
Czy da się wspólnie zrobić stronę, która będzie Twoim najlepszym narzędziem biznesowym?
Prawdopodobnie tak — ale pod jednym warunkiem: musi być dobrze zaplanowana. Sama estetyka nie wystarczy, jeśli użytkownik nie wie, gdzie kliknąć, jak się skontaktować albo co dokładnie oferujesz.
Najpierw próbuję zrozumieć Twoją firmę, klientów i cel strony. Czy ma generować zapytania? Czy ma sprzedawać online? A może ma odciążyć Cię od powtarzalnych pytań typu „ile kosztuje”, „gdzie działacie”, „kiedy macie terminy”. Bez tego łatwo zrobić stronę, która jest „o firmie”, ale niekoniecznie dla klienta.
Tu wychodzi rzeczywistość: treści, zdjęcia, logo, kolory, referencje, cennik (choćby widełki). Jeśli nie ma zdjęć, nie ma tragedii — da się zorganizować prostą sesję telefonem albo wykorzystać realistyczne zdjęcia stockowe. Ale warto unikać generycznych fotek typu „uśmiechnięty zespół w garniturach”, jeśli prowadzisz np. warsztat, gabinet albo firmę usługową w terenie. Klient szybko wyczuwa sztuczność.
To moment, w którym układamy logikę strony: co jest na stronie głównej, co w usługach, gdzie lądują pytania, gdzie formularz. Chodzi o to, żeby użytkownik nie musiał się domyślać, tylko intuicyjnie przechodził od „widzę ofertę” do „wiem, co zrobić dalej”. Czasem już na tym etapie widać, że np. oferta jest zbyt szeroka i warto ją uporządkować.
Dopiero teraz ma sens dopracowywanie stylu: kolorów, typografii, detali. Projekt powinien pasować do charakteru marki, ale też nie przeszkadzać w czytaniu i podejmowaniu decyzji. Niby oczywiste, a jednak: zbyt „artystyczny” układ potrafi wyglądać świetnie… i jednocześnie obniżać liczbę zapytań, bo nikt nie może znaleźć przycisku kontaktu.
W tym miejscu strona staje się działającym produktem: kodowanie, optymalizacja szybkości, wersja mobilna, formularze, integracje (np. mapa, analityka, pixel), a jeśli potrzeba — system zarządzania treścią, np. Payload CMS. Testy są ważne, bo różnica między „u mnie działa” a „działa u klientów na telefonie” potrafi być zaskakująco duża.
Publikacja strony to nie tylko kliknięcie „deploy”. Dochodzi konfiguracja hostingu, domeny, certyfikatu SSL, przekierowań, podstaw SEO, a na koniec krótkie wdrożenie z obsługi — tak, żebyś nie był(a) zależny(a) od wykonawcy przy każdej drobnej zmianie.
Efekt końcowy? Estetyczna i funkcjonalna strona, która wspiera biznes, buduje wiarygodność i ułatwia klientom decyzję. I jasne — to nadal „tylko strona”. Ale w dobrze poukładanym procesie może przestać być zwykłą wizytówką i zacząć realnie pracować: zbierać zapytania, porządkować komunikację i odciążać Cię w codziennych sprawach.
Aby proces tworzenia strony internetowej przebiegł sprawnie i bezproblemowo, klient powinien pamiętać o kilku kluczowych kwestiach:
Wszystko zaczyna się od rozmowy — i to nie takiej „odhaczonej”, tylko konkretnej. Na wstępnej konsultacji próbuję zrozumieć, jak działa Twoja firma, kto jest Twoim klientem i po co w ogóle ta strona ma powstać. Brzmi prosto, ale często już tu wychodzi, że „strona firmowa” może oznaczać zupełnie różne rzeczy.
Dość często słyszę: „Nie znam się na stronach, nie wiem od czego zacząć.” I to jest w porządku. Właśnie po to jest ten etap — żebyś nie musiał(a) zgadywać. Zadajemy pytania, które mogą wyglądać niewinnie, ale zazwyczaj prowadzą do decyzji, które później oszczędzają czas, budżet i nerwy:
Pamiętam rozmowę z małą firmą ogrodniczą. Właściciel na starcie miał obawę, że jego niszowa oferta „nie obroni się” w internecie. I szczerze — czasem tak bywa, jeśli pokazuje się ją w sposób ogólny. Ale gdy zaczęliśmy rozkładać temat na czynniki pierwsze (jakie realizacje robi najczęściej, kto do niego dzwoni, co ludzie chcą wiedzieć przed pierwszym kontaktem), wyszło, że największą wartością jest jego doświadczenie i podejście: „nie sprzedaję trawnika, tylko spokój na dwa sezony”. W efekcie strona stała się nie tylko wizytówką, ale też miejscem, które budowało zaufanie — zdjęcia realizacji, krótkie opisy „co i dlaczego”, proste FAQ i jasny formularz wyceny.
Na tym etapie nie obiecuję „mapy sukcesu online”. Bardziej coś przyziemnego: maksymalne skupienie na tym, co ma sens dla Twojego biznesu i Twoich klientów. Reszta to konsekwencja.
Po konsultacji i ustaleniu kierunku przychodzi moment na materiały. I tak — to bywa etap, który ludzi stresuje, bo nagle okazuje się, że strona potrzebuje treści, zdjęć i konkretów. Dobra wiadomość: nie musisz mieć wszystkiego perfekcyjnego od razu. Ważne, żebyśmy wiedzieli, co jest, czego brakuje i co realnie da się dostarczyć w Twoim czasie.
Zanim zaczniesz zbierać materiały, zatrzymaj się na chwilę i odpowiedz na jedno pytanie: dla kogo dokładnie jest ta strona?
„Dla wszystkich” brzmi bezpiecznie, ale w praktyce rozmywa komunikat. Strona ma działać najlepiej wtedy, gdy mówi językiem konkretnego odbiorcy.
Nie wiesz jak zacząć? Możemy to wypracować na warsztatach strategicznych.
Jeśli masz logo, kolory, fonty — super. Jeśli nie, też przeżyjemy. Możemy wypracować prosty zestaw startowy: 2–3 kolory, typografia, styl zdjęć. Nie zawsze trzeba od razu robić pełny branding - ale możemy, żebyś miał możliwość wykożystania pełni siły swojej marki w klasycznym marketingu (np. drukowane banery, wizytówki)
Opis usług, „o firmie”, zakres działania, sposób kontaktu, ewentualnie cennik lub widełki. Często proszę o coś bardzo konkretnego:
„Wypisz 5 najczęstszych pytań klientów przed zakupem/usługą” — to potem świetnie działa jako FAQ.
Profesjonalne zdjęcia pomagają, ale nie są warunkiem startu. Jeśli ich nie masz, często wystarczy kilka sensownych zdjęć z telefonu: realizacje, zespół, miejsce pracy, detale. Stocki też mogą działać, tylko warto uważać na generyczne kadry, które wyglądają jak „firma z internetu”.
I ważna rzecz, trochę z praktyki - Twoje zaangażowanie w treści naprawdę robi różnicę. Nawet najlepszy projekt wizualny nie uratuje strony, jeśli opisy są puste, a oferta brzmi jak z katalogu. My możemy pomóc to uporządkować i dopracować, ale potrzebujemy od Ciebie faktów, języka branży i tego, co faktycznie chcesz powiedzieć klientom.
Gdy materiały są gotowe (albo przynajmniej „wystarczająco gotowe”), przechodzimy do koncepcji strony. Tu nie chodzi o kolory i „wow efekt”. Najpierw układamy stronę tak, żeby działała logicznie.
Zaczynamy od wireframe’u, czyli szkicu / szkieletu: gdzie jest menu, gdzie jest oferta, co ma być na stronie głównej, jak wygląda ścieżka do kontaktu, gdzie lądują opinie i realizacje. Taki prototyp jest celowo prosty — dzięki temu łatwiej rozmawiać o sensie, a nie o tym, czy przycisk ma być bardziej okrągły.
W tym momencie Twoja opinia ma dużą wagę, bo to Ty znasz realia firmy i klientów. Ja mogę zaproponować rozwiązania, ale Ty powiesz mi, czy np. ludzie częściej dzwonią, czy wolą formularz, czy pytają o terminy, czy o cenę, czy o dojazd. Wspólnie dopracowujemy układ i funkcje, żeby wszystko było spójne.
Mam w pamięci projekt strony dla firmy organizującej warsztaty kulinarne. Właściciele chcieli, żeby strona była „dynamiczna”, ale jednocześnie prosta w obsłudze. I dopiero przy prototypie wyszło, że najważniejszy element to nie piękne zdjęcia (choć były ważne), tylko łatwy zapis: widoczny termin, cena, liczba miejsc i szybki formularz. Kiedy to uporządkowaliśmy w wireframe’ie, reszta — design i klimat — poszły dużo łatwiej, bo już wiedzieliśmy, co ma być priorytetem.
Dopiero po zatwierdzeniu prototypu przechodzimy do kolejnego kroku: projektowania graficznego. I to jest moment, kiedy „wygląd” ma sens, bo opiera się na dobrze poukładanej strukturze.
To jest ten moment, w którym strona zaczyna wyglądać jak Twoja — a nie jak kolejny szablon z internetu. Po prototypie (czyli „co gdzie jest i po co”) przechodzimy do warstwy wizualnej: styl, rytm, typografia, zdjęcia, detale.
I od razu ważna rzecz: projekt graficzny ma nie tylko „robić wrażenie”. On ma pomagać w czytaniu i podejmowaniu decyzji. Jeśli użytkownik gubi się w układzie albo nie widzi, gdzie kliknąć, to nawet najładniejszy design niewiele da.
Na tym etapie dopasowujemy m.in.:
Przykład z życia: w branży wellness często lepiej działa spokojny layout, sporo światła, krótkie bloki tekstu i zdjęcia, które wyglądają naturalnie (nie „stockowo”). Z kolei w startupie lub firmie technologicznej zwykle potrzebujesz bardziej „konkretnej” narracji: mocne nagłówki, jasne CTA, sekcja „jak działamy”, krótkie case’y, liczby. To nie jest sztywna reguła — czasem firma wellness chce wyglądać nowocześnie i odważnie — ale daje punkt startu.
W trakcie projektowania regularnie pokazujemy kolejne wersje i zbieramy feedback. I tu mała uwaga: najlepiej działa informacja zwrotna typu „podoba mi się to, bo… / nie podoba mi się, bo…”. Samo „nie wiem” też jest okej, tylko wtedy musimy doprecyzować, co dokładnie nie gra: kolory, układ, klimat, zdjęcia, czy może to, że strona wygląda „zbyt poważnie” albo „zbyt lekko”.
Gdy projekt jest zaakceptowany, przechodzimy do etapu, w którym strona zaczyna działać — czyli do rozwoju technicznego.
Tu kończy się „ładny obrazek”, a zaczyna prawdziwa strona: szybka, responsywna, bez błędów i gotowa do używania przez klientów.
Na tym etapie zwykle robimy trzy rzeczy równolegle:
Budujemy stronę tak, żeby działała płynnie i dobrze wyglądała na telefonie. W praktyce to oznacza m.in. dopracowanie układów mobilnych, ładowania zdjęć, porządku w kodzie i podstaw wydajności.
Jeśli strona ma być łatwa do aktualizowania, wdrażamy system zarządzania treścią. Najczęściej wybieram Payload CMS, bo jest szybki, nowoczesny i daje wygodną edycję (bez „walki” jak w wielu cięższych rozwiązaniach). Dzięki temu możesz samodzielnie zmienić tekst, dodać wpis na blogu, podmienić zdjęcie czy dopisać nową usługę.
Dodajemy to, co jest potrzebne w Twoim przypadku, np.: formularz kontaktowy (czasem z wyborem usługi), mapa dojazdu, klikany telefon na mobile, integracje z socialami, system rezerwacji, zapisy na newsletter, podstawowa analityka.
Potem testy — i to takie, które faktycznie mają znaczenie:
Dopiero kiedy to jest domknięte, strona jest gotowa do publikacji.
Wdrożenie to moment, kiedy strona trafia na docelową domenę i staje się widoczna dla klientów. I niby brzmi prosto, ale tu też można sporo zepsuć, jeśli robi się to „na szybko”.
Dobieramy hosting, podpinamy domenę, ustawiamy certyfikat SSL, podstawowe zabezpieczenia i to, co potrzebne, żeby strona działała stabilnie.
Różne środowiska potrafią zachowywać się inaczej niż wersja testowa, więc jeszcze raz sprawdzamy kluczowe rzeczy: formularze, przekierowania, mobilkę, szybkość.
Pokazuję Ci, jak edytować treści w CMS: gdzie zmienić tekst, jak dodać zdjęcie, jak wrzucić wpis na bloga. Chodzi o to, żebyś nie musiał(a) pisać do mnie przy każdej drobnej poprawce.
Przez pierwsze tygodnie zwykle pojawiają się „drobiazgi”: ktoś znajdzie literówkę, ktoś zgłosi, że na jego telefonie coś wygląda inaczej, czasem chcesz dopisać jeszcze jedną sekcję. To normalne — i dobrze mieć wtedy szybki kontakt.
A jeśli chcesz iść krok dalej, możemy od razu zaplanować sensowne „po uruchomieniu”: podstawową optymalizację SEO, dopracowanie treści pod konkretne frazy, podpięcie mierzenia konwersji albo prostą kampanię, która dowiezie pierwsze wejścia i zapytania. Nie zawsze to ma sens od pierwszego dnia, ale często warto o tym pomyśleć wcześniej, żeby strona nie była tylko „opublikowana”, ale faktycznie używana.
Poniżej masz wersję bardziej „do wzięcia i wklejenia” — z konkretem, bez nadęcia, ale nadal w Twoim sensie.
Coraz częściej dostępność nie jest dodatkiem „dla chętnych”, tylko elementem jakości i ryzyka. W UE European Accessibility Act zaczyna być stosowany od 28 czerwca 2025 i obejmuje m.in. e-commerce, bankowość, transport pasażerski, e-booki oraz kilka innych kategorii usług i produktów.
WCAG 2.2 jest rozwijany i publikowany jako standard W3C, więc warto go traktować jako bezpieczny punkt odniesienia (nawet jeśli w niektórych regulacjach formalnie pojawiają się starsze wersje).
Minimum, które zwykle opłaca się uwzględnić od razu (bo poprawianie po wdrożeniu bywa droższe niż zrobienie tego „po drodze”):
Mała uwaga z praktyki: dostępność to nie jest tylko „dla osób z niepełnosprawnościami”. To też użytkownicy na telefonie w słońcu, ktoś z kontuzją ręki, ktoś zmęczony po pracy. Taki „bonus”, który zwykle poprawia konwersję, nawet jeśli początkowo wygląda jak koszt.
Jeżeli masz ruch z UE/EEA i mierzysz zachowanie użytkowników tagami Google, to musisz przekazywać do Google wybory zgód użytkownika — wchodzi tu w grę Consent Mode (w tym parametry związane z reklamą i analityką).
W praktyce oznacza to dwie rzeczy:
Jeśli to jest zrobione „po łebkach”, dane o konwersjach mogą być po prostu niepełne albo w większym stopniu modelowane, co utrudnia sensowne decyzje marketingowe. I często dopiero po miesiącu ktoś zauważa, że „coś się nie spina” w raportach.
W 2026 liczy się nie tylko „czy szybko się ładuje”, ale też jak strona reaguje, kiedy użytkownik zaczyna klikać. INP zastąpił FID jako metryka interakcji w Core Web Vitals (zmiana weszła w marcu 2024).
Co warto dopisać do testów i optymalizacji:
To niby techniczne, ale efekt jest bardzo ludzki: strona przestaje być „ociężała” i po prostu nie irytuje.
Masz w planie nową stronę albo przebudowę obecnej?
Napisz do mnie i umów krótką konsultację — powiem Ci, od czego zacząć i na co uważać, żeby nie przepalić budżetu.
Dowiedz się więcej o Proces. Praktyczny przewodnik z konkretnymi wskazówkami i przykładami. Poznaj najlepsze praktyki i unikaj typowych błędów.
Dowiedz się, czym jest projektowanie UX/UI i jak poprawić użyteczność oraz wygląd strony, by zwiększyć konwersje i zaangażowanie użytkowników.
Czym jest wireframe strony internetowej i dlaczego warto go przygotować? Sprawdź, jak makieta pomaga zaplanować UX, obniżyć koszty i uniknąć błędów.
Wireframing to proces tworzenia szkieletu strony internetowej – struktury pokazującej, gdzie znajdą się poszczególne elementy, jak będą działać i w jakiej kolejności użytkownik będzie z nimi wchodzić w interakcje.
Dowiedz się więcej o Content I Media. Praktyczny przewodnik z konkretnymi wskazówkami i przykładami. Poznaj najlepsze praktyki i unikaj typowych błędów.
Dowiedz się więcej o Brief. Praktyczny przewodnik z konkretnymi wskazówkami i przykładami. Poznaj najlepsze praktyki i unikaj typowych błędów.
Jak stworzyć własną stronę internetową w HTML – krok po kroku. Praktyczny przewodnik dla przedsiębiorców, którzy chcą zaistnieć w sieci.
Krok po kroku jak stworzyć profesjonalną stronę internetową dla swojej firmy. Wybór technologii, hosting, projektowanie, SEO i optymalizacja – wszystko, co musisz wiedzieć.
Jak opublikować stronę w internecie krok po kroku. Kompletny przewodnik dla przedsiębiorców: wybór domeny, hosting, konfiguracja i optymalizacja strony
Planujesz stronę internetową dla firmy? Sprawdź przewodnik o wzorach stron HTML! Jak wybrać szablon, kiedy warto zainwestować w dedykowane rozwiązanie
Najczęściej od 2 do 8 tygodni, ale bywają zaawansowane projekty, które mogą potrwać pół roku, czy wiecej. Dużo zależy od tego, czy materiały (teksty, zdjęcia, oferta) są gotowe i jak szybko zbieramy feedback. Jeśli treści „idą w trakcie”, projekt zwykle się wydłuża — to normalne.
Minimum to: opis usług/oferty (nawet roboczy), dane kontaktowe, logo, kilka zdjęć (realizacje, miejsce pracy, zespół) oraz informacja, w jakim obszarze działasz (lokalnie/ogólnopolsko/UE). Jeśli czegoś brakuje, da się to uzupełnić, ale warto to nazwać od razu.
Tak — jeśli wdrażamy CMS (np. Payload CMS), możesz sam(a) zmieniać treści, zdjęcia, dodawać wpisy na blogu czy aktualizować ofertę. Przy przekazaniu strony dostajesz krótkie wdrożenie z obsługi.
Może być — tylko trzeba to uwzględnić w projekcie i testach, a nie „dodać na końcu”. W praktyce zaczynamy od podstaw: kontrast, nawigacja klawiaturą, poprawne formularze, logiczne nagłówki i czytelne komunikaty błędów.
Jeśli mierzysz ruch tagami Google i masz użytkowników z UE/EEA, potrzebujesz sensownego banera zgód i poprawnej konfiguracji tagów (Consent Mode). Bez tego dane o konwersjach mogą być niepełne lub mocno zniekształcone.
Nie do końca. W 2026 liczy się też responsywność — czy strona reaguje szybko po kliknięciu (INP). Dlatego w testach patrzymy nie tylko na start, ale też na „odczucie” w trakcie korzystania, zwłaszcza na telefonie.

Dowiedz się, czym jest projektowanie UX/UI i jak poprawić użyteczność oraz wygląd strony, by zwiększyć konwersje i zaangażowanie użytkowników.

Czym jest wireframe strony internetowej i dlaczego warto go przygotować? Sprawdź, jak makieta pomaga zaplanować UX, obniżyć koszty i uniknąć błędów.

Wireframing to proces tworzenia szkieletu strony internetowej – struktury pokazującej, gdzie znajdą się poszczególne elementy, jak będą działać i w jakiej kolejności użytkownik będzie z nimi wchodzić w interakcje.

Dowiedz się więcej o Content I Media. Praktyczny przewodnik z konkretnymi wskazówkami i przykładami. Poznaj najlepsze praktyki i unikaj typowych błędów.

Dowiedz się więcej o Brief. Praktyczny przewodnik z konkretnymi wskazówkami i przykładami. Poznaj najlepsze praktyki i unikaj typowych błędów.

Jak stworzyć własną stronę internetową w HTML – krok po kroku. Praktyczny przewodnik dla przedsiębiorców, którzy chcą zaistnieć w sieci.

Krok po kroku jak stworzyć profesjonalną stronę internetową dla swojej firmy. Wybór technologii, hosting, projektowanie, SEO i optymalizacja – wszystko, co musisz wiedzieć.

Jak opublikować stronę w internecie krok po kroku. Kompletny przewodnik dla przedsiębiorców: wybór domeny, hosting, konfiguracja i optymalizacja strony

Planujesz stronę internetową dla firmy? Sprawdź przewodnik o wzorach stron HTML! Jak wybrać szablon, kiedy warto zainwestować w dedykowane rozwiązanie