PHP 8.2 traci wsparcie 31 grudnia 2026, Chrome wymusza HTTPS w październiku, certyfikaty skrócono do 200 dni. Sześć terminów, których nie ustalaliście.

Strona nie starzeje się od tego, że wygląda staro. Starzeje się dlatego, że rzeczy wokół niej przestają ją obsługiwać — przeglądarki zmieniają wymagania, wersje oprogramowania tracą wsparcie, przepisy wchodzą w życie w konkretnych datach.
To jest różnica, która decyduje o budżecie. Przebudowa wynika z tego, co Wam na stronie nie pasuje, i można ją odłożyć. Modernizacja wynika z terminów, których nikt z Was nie ustalał, i odłożyć się jej nie da — najwyżej można ją przegapić i zapłacić więcej później.
Co znajdziesz w artykule. Sześć terminów zewnętrznych z konkretnymi datami, cztery mierzalne sprawdzenia zamiast wrażenia „strona wygląda staro", ostrą granicę między modernizacją a przebudową, zakres typowej modernizacji, kolejność prac przy ograniczonym budżecie oraz uczciwą listę tego, czego modernizacja nie naprawi.
Sześć terminów. Wszystkie pochodzą z zewnątrz, wszystkie mają konkretne daty i żaden nie dotyczy wyglądu strony.
Terminy zewnętrzne, które wymuszają modernizację
Opracowanie własne na podstawie php.net, CA/Browser Forum i bloga bezpieczeństwa Google
Trzy z nich są pilne, bo zapadają w ciągu najbliższych piętnastu miesięcy.
31 grudnia 2026 — PHP 8.2 przestaje dostawać poprawki bezpieczeństwa. To jest termin, który dotyczy największej liczby polskich stron firmowych, bo na PHP stoi WordPress, a na WordPressie stoi większość z nich. Po tej dacie według harmonogramu php.net nowe luki w tej wersji po prostu nie są łatane — nie „są łatane wolniej", tylko nie są. Rok później to samo spotka PHP 8.3.
Październik 2026 — Chrome 154 włącza szyfrowane połączenia domyślnie dla wszystkich. Strona bez certyfikatu przestaje się otwierać bez dodatkowego pytania do użytkownika. Opisujemy to szczegółowo przy okazji certyfikatów SSL.
15 marca 2026 — maksymalna ważność certyfikatu spadła do 200 dni, a w 2027 spadnie do stu. To już obowiązuje i oznacza koniec modelu „wgrywamy certyfikat raz w roku".
Czwarty termin, 28 czerwca 2025, już minął: Europejski Akt o Dostępności objął obowiązkiem zgodności usługi kierowane do konsumentów. Kogo dokładnie i pod jakim rygorem — rozpisujemy w tekście o dostępności i WCAG.
„Wygląda staro" nie jest kryterium, bo nie da się go zweryfikować ani wycenić. Cztery sprawdzenia, które da się wykonać w kwadrans i które dają odpowiedź „tak" albo „nie".
Na jakiej wersji oprogramowania to stoi. Pytanie do wykonawcy albo do panelu hostingu: jaka wersja PHP i jaka wersja systemu zarządzania treścią. Jeśli któraś jest po dacie z osi powyżej, macie odpowiedź i macie termin.
Czy da się z tego skorzystać na telefonie. Nie w podglądzie na komputerze — na własnym telefonie, w danych komórkowych. Formularz do wypełnienia bez powiększania, menu, które się rozwija, zdjęcia, które nie wypychają treści poza ekran.
Czy ktoś w firmie doda podstronę bez programisty. Poproście tę osobę, żeby zrobiła to przy Was. Różnica między „teoretycznie się da" a „w praktyce nikt tego nie robi" wychodzi w pięć minut.
Czy strona przechodzi podstawowy test dostępności. Obsługa samą klawiaturą, kontrast, etykiety pól formularza. To jest dziś wymóg dla części firm, a nie udogodnienie.
Cztery „tak" oznaczają, że modernizacja może poczekać. Jedno „nie" przy pierwszym pytaniu oznacza termin w kalendarzu.
Cały kalendarz powyżej opiera się na jednej informacji, której większość właścicieli stron nie zna: jaka wersja oprogramowania serwera obsługuje ich witrynę. Sprawdzenie zajmuje kilka minut i da się je zrobić bez niczyjej pomocy.
W panelu hostingu. Prawie każdy panel ma sekcję z wyborem wersji PHP — bywa nazwana „ustawienia PHP", „wersja PHP" albo ukryta w konfiguracji domeny. Zobaczycie tam wersję aktualnie używaną i listę dostępnych. To jest ta sama lista, którą warto porównać z osią czasu wyżej.
W panelu systemu zarządzania treścią. Popularne systemy pokazują wersję środowiska w sekcji o stanie witryny albo w informacjach o systemie. Bywa to najszybsza droga, jeśli nie macie dostępu do hostingu.
Pytaniem do wsparcia hostingu. Jedno zdanie: „jaka wersja PHP obsługuje moją domenę i do kiedy będzie dostępna". Odpowiedź powinna przyjść tego samego dnia.
Trzy odpowiedzi i co każda znaczy:
Warto to sprawdzić przed jakąkolwiek rozmową o wycenie. Wykonawca i tak zacznie od tego pytania, a Wy będziecie wiedzieć, czy jego odpowiedź się zgadza.
Wersja PHP — gdzie ją sprawdzić i co znaczy odpowiedź
Digital Vantage, schemat własny; daty: php.net, Supported Versions, odczyt 5.10.2026
To rozróżnienie decyduje o tym, ile zapłacicie, więc warto je mieć jasne.
Modernizacja to wymiana instalacji. Nowa wersja oprogramowania, poprawiona wydajność, zgodność z wymogami, uporządkowana warstwa techniczna. Budynek zostaje ten sam — zmienia się to, czego nie widać, i to, co przestało spełniać przepisy.
Przebudowa to zmiana układu i elewacji. Inny układ treści, nowy wygląd, inna ścieżka klienta, czasem inna technologia od zera. Wychodzi od tego, co Wam nie pasuje albo nie działa sprzedażowo.
Modernizacja | Przebudowa | |
|---|---|---|
Skąd wychodzi | wymóg zewnętrzny, termin | Wasze objawy, decyzja biznesowa |
Co się zmienia | warstwa techniczna | układ, treść, wygląd |
Czy da się odłożyć | nie, tylko przegapić | tak, i czasem warto |
Widać efekt na stronie | zwykle nie | zawsze |
Ten artykuł wychodzi od wymogów zewnętrznych. Jeśli Wasz powód jest wewnętrzny — spadek zapytań, nieczytelny układ, zmiana marki, strona, której nie da się samodzielnie prowadzić — to inna decyzja i inny zakres. Rozstrzygamy ją w tekście przebudowa strony internetowej czy optymalizacja.
W praktyce jedno bywa okazją do drugiego i to jest sensowne: skoro i tak trzeba ruszyć warstwę techniczną, to jest najtańszy moment na zmiany, które i tak były planowane. Odwrotna kolejność — przebudowa wyglądu na przestarzałej warstwie technicznej — oznacza, że za rok trzeba będzie zapłacić drugi raz.
To jest pierwsze pytanie, które pojawia się po zestawieniu modernizacji z przebudową, i odpowiedź jest uspokajająca — pod jednym warunkiem.
Modernizacja z definicji nie zmienia adresów. Podniesienie wersji oprogramowania, poprawa wydajności czy dostosowanie do wymogów dostępności dzieją się pod spodem; struktura adresów zostaje ta sama. Ryzyko utraty pozycji, które przy przebudowie jest realne i największe ze wszystkich, tutaj po prostu nie występuje.
Warunek brzmi: dopóki przy okazji nikt nie zmienia adresów. A zmienia się je zaskakująco często, bo modernizacja bywa okazją do „uporządkowania przy okazji" — zmiany struktury kategorii, skrócenia adresów, przeniesienia bloga do innego katalogu. Każda z tych rzeczy jest już przebudową w sensie, który dotyczy wyszukiwarki, i wymaga przekierowań adres w adres.
Trzy rzeczy warto sprawdzić po każdej modernizacji, najlepiej tego samego dnia:
Efekt uboczny, który zwykle jest dodatni: szybsza strona po modernizacji bywa lepiej oceniana pod względem doświadczenia użytkownika. To pomoc na poziomie rozstrzygnięcia między dwoma podobnymi wynikami, a nie skok — ale w tę stronę, nie w przeciwną.
Warto rozbroić jedno wyobrażenie: w dniu, w którym wersja oprogramowania traci wsparcie, nic się nie dzieje. Strona działa dalej, klienci wchodzą, formularz wysyła wiadomości. I to jest właśnie powód, dla którego ten termin bywa ignorowany latami.
Konsekwencje pojawiają się później i w tej kolejności:
Najpierw przestają wychodzić poprawki. Luka znaleziona po tej dacie zostaje opisana publicznie, ale dla Waszej wersji nie powstaje łatka. Informacja o niej jest jawna, więc od tego momentu przewaga jest po stronie atakującego — i rośnie z każdym miesiącem, zamiast maleć.
Potem przestają działać rozszerzenia. Autorzy wtyczek i motywów testują je na wspieranych wersjach. Po jakimś czasie aktualizacja rozszerzenia zaczyna wymagać nowszej wersji niż Wasza, więc zostajecie na starych wersjach wszystkiego naraz — i to jest moment, w którym modernizacja robi się droższa, bo trzeba podnieść wiele rzeczy jednocześnie.
Na końcu decyduje ktoś inny. Hosting w pewnym momencie wyłącza przestarzałe wersje u siebie, zwykle z krótkim wyprzedzeniem. Wtedy modernizacja przestaje być decyzją, a staje się awarią do usunięcia w tydzień — z ceną i jakością, jakich się w takim trybie oczekuje.
Praktyczny wniosek: koszt tej pracy rośnie z czasem, a nie maleje. To odwrotnie niż przy przebudowie, którą można odłożyć bez konsekwencji, jeśli obecna strona działa.
Co się dzieje po końcu wsparcia — trzy etapy i rosnący koszt
Opracowanie własne
To nie jest ta sama umiejętność, choć bywa sprzedawane jako to samo.
Budowa nowej strony to praca na czystej kartce. Modernizacja to praca na cudzym kodzie, którego nikt już nie pamięta, z zależnościami, o których nie ma dokumentacji. Wykonawca, który w odpowiedzi na prośbę o modernizację proponuje zbudowanie wszystkiego od nowa, czasem ma rację — a czasem po prostu nie chce wchodzić w cudzy kod. Te dwie sytuacje rozróżnia się jednym pytaniem: poproście o wskazanie konkretnie, co jest nie do uratowania i dlaczego.
Trzy rzeczy, o które warto zapytać przed zleceniem:
Zdarza się, że modernizacji nie da się wykonać, i przyczyna leży poza stroną.
Część tańszych pakietów przypina konkretną, starą wersję oprogramowania serwera i nie pozwala jej zmienić z panelu. Bywa też, że nowsza wersja jest formalnie dostępna, ale po jej włączeniu przestaje działać coś innego, bo cała reszta środowiska została przy starej konfiguracji.
Sprawdzenie zajmuje kilka minut: w panelu hostingu poszukajcie miejsca, w którym da się wybrać wersję oprogramowania serwera. Jeśli takiego wyboru nie ma albo najnowsza dostępna pozycja jest już po dacie końca wsparcia, macie odpowiedź — i wtedy modernizacja strony jest wtórna wobec zmiany hostingu.
To jest ta sama sytuacja co przy certyfikatach: dostawca, który nie daje wybrać wersji, nie daje włączyć automatycznego odnawiania i pobiera opłatę za rzeczy standardowo bezpłatne, kosztuje więcej, niż wynika z faktury. Różnicę widać dopiero wtedy, gdy trzeba coś zmienić.
Zakres bywa różny, ale w typowym projekcie wraca ten sam zestaw. Podzielony na to, co widać, i to, czego nie widać — bo to drugie jest zwykle większą częścią rachunku i tym, o co warto pytać w wycenie.
Czego nie widać, a stanowi sedno pracy:
Co widać:
Warto przy tej okazji zapytać wykonawcę o jedno: co zostanie po modernizacji zapisane, żeby za dwa lata dało się to powtórzyć taniej. Lista wersji, dostępów i zależności jest częścią pracy, a bywa pomijana.
Co obejmuje modernizacja — co widać, a czego nie
Digital Vantage, schemat własny
Modernizacja wraca co dwa–trzy lata, bo tyle trwa okno wsparcia. Największą częścią rachunku za drugą i trzecią jest zwykle odkrywanie od zera tego, co już raz ktoś ustalił. Da się to skrócić jednym dokumentem, spisanym w dniu zakończenia prac.
Co powinno się w nim znaleźć:
To jest jedna kartka i pół godziny pracy na końcu projektu. Przy następnej modernizacji oszczędza dzień albo dwa — i to jest cała różnica między pracą planową a odkrywaniem cudzego kodu na godziny.
Kolejność wynika z terminów i z ryzyka, nie z wygody wykonawcy. Każdy etap da się rozliczyć osobno.
Najpierw to, co po terminie przestaje dostawać poprawki bezpieczeństwa, i to, co pozwala się wycofać, gdyby coś poszło nie tak. Bez działającej kopii żaden kolejny krok nie powinien się zacząć.
Poproście o pokazanie odtworzenia kopii, nie o zapewnienie, że jest.
Certyfikat obejmujący adres z www i bez, przekierowanie całego ruchu i sprawdzenie, czy nic nie ładuje się starym kanałem. Termin: październik 2026.
W zakresie, w jakim dotyczy Waszej firmy — obowiązek nie jest powszechny i warto najpierw sprawdzić, czy w ogóle Was obejmuje.
To etap, którego nie wymusza żaden termin, ale który jako jedyny z tej listy widać w liczbach: w czasie ładowania i w tym, ilu ludzi zostaje na stronie.
Na końcu, bo to jedyny etap, który realnie da się odłożyć — i jedyny, który bez czterech poprzednich zostanie zbudowany na czymś, co za rok trzeba ruszyć jeszcze raz.
Uczciwa odpowiedź: modernizacja techniczna typowej strony firmowej to zwykle dni, nie tygodnie — pod warunkiem że nic po drodze nie okaże się niespodzianką. Niespodzianki są dwie i obie da się sprawdzić wcześniej.
Rozszerzenia i motywy bez wsparcia. Podniesienie wersji oprogramowania wywraca to, co przestało być rozwijane. Im więcej doklejonych elementów, tym większe ryzyko, że któryś zatrzyma cały projekt.
Zmiany robione „na szybko" w kodzie. Poprawki wprowadzone bezpośrednio w plikach, poza normalnym trybem, znikają przy aktualizacji. Nikt o nich nie pamięta, dopóki nie znikną.
Kwot nie podajemy, bo nasz raport o kosztach stron internetowych zbiera dane o budowie, a nie o modernizacji — a zmyślanie widełek byłoby dokładnie tym, przed czym ostrzegamy w innych tekstach. Warto natomiast wiedzieć, że wycena modernizacji zbliżająca się do wyceny nowej strony jest sygnałem, że wykonawca widzi problem głębiej, niż go opisano. Wtedy pytanie brzmi „gdzie", a nie „dlaczego tak drogo".
To jest sekcja, której brakuje w tekstach pisanych przez tych, którzy modernizację sprzedają.
Nie naprawi oferty. Nowa wersja oprogramowania i uporządkowana baza danych nie sprawią, że propozycja, której klienci nie kupowali, zacznie się sprzedawać. Modernizacja ratuje przed awarią i przed wypadnięciem z wyników — nie zastępuje marketingu.
Nie przyniesie ruchu. Strona zmodernizowana, na którą nikt nie wchodzi, to strona, na którą nikt nie wchodzi — tylko na nowszej wersji oprogramowania. Skąd realnie przychodzą ludzie i czego w tym nie widać, rozkładamy osobno.
Nie rozstrzygnie pozycjonowania. Szybsza i bezpieczniejsza strona pomaga, ale jest to pomoc na poziomie rozstrzygnięcia między dwoma podobnymi wynikami, a nie dźwignia.
Uczciwe podsumowanie brzmi więc tak: modernizacja jest kosztem utrzymania, nie inwestycją w sprzedaż. Ponosi się ją z tego samego powodu, z którego wymienia się instalację w budynku — nie po to, żeby przychodziło więcej klientów, tylko po to, żeby budynek dalej można było użytkować.
Wystarczy jedno pytanie do wykonawcy albo do wsparcia hostingu: jaka wersja PHP i jaka wersja systemu zarządzania treścią. Jeśli nikt nie potrafi odpowiedzieć w jeden dzień, to jest osobna informacja — i też odpowiedź.
Zwykle nie. Sedno pracy jest w warstwie, której nie widać. Zmiany w wyglądzie pojawiają się przy okazji, jeśli sami je zamówicie — i wtedy jest to najtańszy moment, żeby to zrobić.
Strona będzie działać dalej — i to jest właśnie mylące. Zmienia się to, że nowe luki w tej wersji przestają być łatane, więc ryzyko rośnie z każdym miesiącem, nie spada.
Tak i przy ograniczonym budżecie to rozsądne. Kolejność powinna wynikać z terminów: najpierw to, co ma datę w kalendarzu, na końcu to, co da się odłożyć bez konsekwencji.
Jeśli powodem są wyłącznie wymogi zewnętrzne — modernizacja i to zwykle wielokrotnie taniej. Jeśli obok nich są Wasze własne powody, warto najpierw rozstrzygnąć przebudowę kontra optymalizację, bo wtedy modernizacja bywa częścią większej pracy.
Przy wersjach oprogramowania mniej więcej co dwa–trzy lata, bo tyle trwa okno wsparcia. Przy certyfikatach — coraz częściej, i dlatego powinno się to dziać automatycznie, bez udziału człowieka.
Jeśli chcesz pogłębić temat. Certyfikat SSL opisuje termin z października 2026 i skróconą ważność certyfikatów. Dostępność i WCAG tłumaczy, kogo obowiązek dotyczy naprawdę. Przebudowa czy optymalizacja rozstrzyga decyzję wychodzącą od Waszych objawów, a nie od terminów.
Zaczynamy od wersji, certyfikatu i kopii zapasowych — czyli od rzeczy, które mają datę. Dopiero potem rozmawiamy o czymkolwiek innym.
Dziewięć sytuacji, w których firmy do nas trafiają: planowanie, audyt, modernizacja, pomiar efektów. Wybierz swoją i przejdź prosto do konkretów.
Trzy warstwy audytu w kolejności, w jakiej mają znaczenie, lista sprawdzeń i cena podana wprost. Z trzema znaleziskami, których nie zobaczycie sami.
Indeksacja i pozycjonowanie to dwa różne zegary. Cztery bramki, przez które przechodzi strona, z czasami zmierzonymi na własnym korpusie.
Cztery kanały reklamy w internecie: kiedy działa każdy i co zostaje, gdy przestajesz płacić. Plus rozkład ruchu z naszej strony za 12 miesięcy.
W budownictwie rozstrzygają zdjęcia, w gastronomii menu i godziny, w transporcie dowód wiarygodności. Pięć profili branżowych i w co każda przepłaca.
Cztery pytania rozstrzygające, czy stronę trzeba przebudować, czy wystarczy ją poprawić. Z diagramem decyzyjnym i ryzykiem, które kosztuje najwięcej.
Po co strona istnieje, do kogo mówi, jak jest ułożona i na czym stoi. Pięć decyzji z kryterium rozstrzygającym i medianami cen z polskiego rynku.
Zgoda na cookies zaniża ruch, kluczowe zdarzenia to nie leady, własne testy zostają w danych. Cztery pułapki pomiaru i kierunek błędu każdej z nich.
Akt o dostępności obowiązuje od 28.06.2025, ale tylko dla katalogu usług. Sprawdź, czy Cię dotyczy, ile wynoszą kary i czego Lighthouse nie sprawdzi.
Twoj Partner w Biznesie, zespół Digital Vantage
Zespół Digital Vantage to grupa doświadczonych specjalistów łączących kompetencje z zakresu web developmentu, inżynierii oprogramowania, DevOps, UX/UI designu oraz marketingu cyfrowego. Wspólnie realizujemy projekty od koncepcji po wdrożenie — strony internetowe, sklepy e-commerce, dedykowane aplikacje i strategie digitalowe. Nasz zespół łączy wieloletnie doświadczenie z korporacji technologicznych z elastycznością i bezpośredniością, jaką daje praca w mniejszej, zgranej strukturze. Pracujemy w metodykach zwinnych, stawiamy na przejrzystą komunikację i traktujemy każdy projekt jak własny biznes. Siłą zespołu jest różnorodność perspektyw — od architektury systemów i infrastruktury, przez frontend i design, po SEO i strategię content marketingową. Dzięki temu klient otrzymuje spójne rozwiązanie, w którym technologia, estetyka i cele biznesowe idą w parze.
Spis treści · 13 sekcji · 12 minut czytania
Oceń artykuł
Wróć do przewodnika: Strony internetowe — przewodnik po całym dziale

API co to jest: definicja na przykładach NBP, GUS i białej listy VAT, REST API, webhook, OpenAPI, klucze API i bezpieczeństwo integracji.

Multi-tenant, czyli wielu klientów w jednej aplikacji: single tenant a multi-tenant, modele silo/pool/bridge, Row Level Security, RODO i wybór modelu dla MVP.

SLA co to jest: ile przestoju mieści się w 99,9%, jak wyglądają SLA AWS, Microsoft i Google, SLO, RPO i RTO oraz 10 rzeczy do sprawdzenia w umowie.

Chmura obliczeniowa według definicji NIST: pięć cech, IaaS, PaaS i SaaS, chmura publiczna, prywatna i hybrydowa oraz dane o firmach w Polsce i UE.

Low code i no code: co to jest, kim jest citizen developer, do czego platforma low code się nadaje, jakie ma limity cenowe i co zabierzecie, odchodząc.

Błąd 500, 502, 503 czy 504 mówi, który element zawiódł: aplikacja, połączenie między serwerami czy przeciążenie. Co znaczą i kogo wołać.

Błąd 404 na własnej stronie to zwykle usunięta podstrona bez przekierowania. Co znaczą kody 4xx, co robi z nimi Google i dlaczego nasza 404 zwraca 200.

Darmowa strona to realna opcja, tylko z precyzyjną granicą. Trzy drogi, co każda daje, czego nie daje i ile kosztuje po roku.

Vercel z bazą zarządzaną kontra własny VPS z Coolify: 271 USD wobec 36 EUR miesięcznie przy 2 TB transferu. Plus trzy awarie z naszej produkcji.