Autor
Digital Vantage TeamData publikacji
Czas czytania

Ten artykuł pomoże Ci zrozumieć, czym naprawdę różni się headless commerce od klasycznego sklepu internetowego — bez technicznego bełkotu i marketingowych obietnic. Jeśli planujesz nowy sklep lub chcesz rozwinąć obecny, dowiesz się, która architektura pozwoli Ci rosnąć bez blokad i jak uniknąć niepotrzebnych kosztów.
Zobaczysz:
Na koniec znajdziesz krótką checklistę decyzji i mikro-case z wdrożenia, dzięki którym łatwiej Ci będzie wybrać kierunek i rozmawiać z dostawcami technologii z pozycji partnera, nie „laika”.
Zanim wybierzesz platformę, która ma „zmienić Twoją sprzedaż”, zatrzymaj się na chwilę.
Bo w świecie e-commerce technologia to nie magia — to narzędzie. I tak jak w firmie, źle dobrane narzędzie potrafi bardziej spowolnić, niż pomóc. Widziałem już właścicieli sklepów, którzy po pół roku od startu dopiero odkrywali, że to, w co zainwestowali kilkadziesiąt tysięcy złotych, po prostu nie jest im potrzebne. Dlaczego? Bo ktoś im powiedział, że „headless to przyszłość”.
Ten artykuł powstał po to, byś mógł podjąć świadomą decyzję — nie na bazie mody, ale realnych potrzeb Twojej firmy. Przejdziemy razem przez to, czym różni się klasyczny sklep od headlessa, w jakich sytuacjach warto sięgnąć po większą elastyczność, a kiedy proste rozwiązanie wygra czasem, kosztem i spokojem działania.
Platformy e-commerce
Inne tematy e-commerce:
Kiedyś wszystko było proste — miałeś sklep, panel administracyjny, motyw graficzny i kilka wtyczek.
Klikasz, publikujesz, sprzedajesz.
To właśnie klasyczny e-commerce — frontend (czyli to, co widzi klient) i backend (czyli „silnik” sklepu) połączone w jednym systemie.
Ale w miarę jak sklepy rosły, pojawił się problem: jeden system musiał robić wszystko. Zarządzać produktami, treściami, płatnościami, integracjami, marketingiem, a przy okazji być szybki, elastyczny i stabilny. To trochę tak, jakbyś oczekiwał, że ten sam samochód będzie i terenówką, i sportowym coupe, i dostawczakiem.
Headless e-commerce rozdziela te role.
Backend (np. Shopify, Payload, Strapi, Saleor) staje się „silnikiem”, który przechowuje dane o produktach, zamówieniach czy użytkownikach,
a frontend (czyli strona, którą widzi klient) buduje się osobno — np. w React lub Next.js. Oba elementy komunikują się przez API — zestaw reguł, które pozwalają wymieniać dane w czasie rzeczywistym.
Brzmi skomplikowanie? Trochę tak — ale też daje ogromną elastyczność. Masz pełną kontrolę nad wyglądem, wydajnością, SEO, możesz podłączyć dowolny system ERP, magazyn, CRM, a nawet aplikację mobilną. Tyle że… za tę swobodę płacisz czasem, budżetem i zespołem technicznym.
Przykład z życia:
Jeden z moich klientów — właściciel sklepu z kosmetykami naturalnymi — przyszedł z gotowym pomysłem: „Chcę headless, bo widziałem u konkurencji”. Po rozmowie okazało się, że sprzedaje tylko w Polsce, nie planuje aplikacji mobilnej, a kluczowe dla niego było szybkie wdrożenie i łatwe zarządzanie produktami. Zamiast headlessa wdrożyliśmy klasyczny sklep na stabilnym SaaS. Po trzech tygodniach był online, a w ciągu miesiąca zintegrowaliśmy płatności, dostawy i podstawową automatyzację marketingu. Sprzedaż ruszyła błyskawicznie, a on zamiast pilnować developerów, mógł skupić się na sprzedaży i promocji.
Wniosek?
Nie każda nowoczesna technologia jest dobra dla każdej firmy. Headless daje ogromne możliwości, ale jeśli Twoim celem jest szybki start, test oferty czy spokojne skalowanie, klasyczny sklep może być rozwiązaniem nie tylko prostszym, ale i bardziej rentownym.
Kiedy zaczynasz sprzedaż online, każda decyzja to koszt: czas, pieniądze, a często też energia, której zwyczajnie brakuje. Dlatego klasyczny sklep internetowy ma jedną, ogromną przewagę — pozwala wystartować bez paraliżu technologicznego.
Nie musisz wybierać frameworka, projektować architektury ani zatrudniać zespołu programistów. Wybierasz gotową platformę (np. Shopify, Shoper, WooCommerce, IdoSell), ustawiasz motyw, konfigurujesz płatności i dostawy — i możesz sprzedawać nawet po kilku tygodniach.
Bo większość małych i średnich sklepów nie potrzebuje jeszcze „superelastycznej architektury”. Potrzebuje systemu, który po prostu działa — obsłuży produkty, integracje z kurierami, wystawi faktury i pokaże raport sprzedaży.
Dzięki temu właściciel firmy nie musi być CTO swojego sklepu. Może skoncentrować się na tym, co naprawdę napędza biznes: marketingu, treściach i relacjach z klientami.
1. Krótszy czas wdrożenia
Zamiast miesięcy prac nad architekturą — masz gotowy sklep w 2–8 tygodni. To oznacza szybciej pierwsze testy, feedback klientów i pierwsze przychody.
2. Mniejsze koszty utrzymania
Nie płacisz za osobne środowiska, CI/CD, DevOps czy testy regresji. Większość aktualizacji dzieje się automatycznie, a jeśli coś się psuje — pomogą support lub partner.
3. Wbudowane integracje
Płatności, kurierzy, faktury, mailing — wszystko w kilku kliknięciach. Nie musisz pisać kodu ani czekać na wdrożenia.
4. Stabilność i przewidywalność
Dla wielu właścicieli firm to kluczowe. Nie musisz martwić się, że po aktualizacji API coś „siądzie”.
W praktyce — dopóki nie przekraczasz kilku tysięcy produktów, nie działasz w kilku krajach i nie masz własnego działu IT, klasyczny sklep wciąż jest najbardziej opłacalnym rozwiązaniem.
Firma z branży home & decor zgłosiła się z prostym celem: w 2 miesiące uruchomić sklep i ruszyć z kampaniami. Zespół był 3-osobowy, bez technicznego zaplecza. Zamiast inwestować w customowe rozwiązanie, zbudowaliśmy sklep na WooCommerce z gotowym motywem, skonfigurowaliśmy płatności (BLIK, karty, przelewy) i integrację z InPostem.
Efekt?
Sklep był online po 5 tygodniach, kampanie wystartowały w terminie, a właściciel mógł samodzielnie dodawać produkty i wpisy na blogu. Po pół roku — dopiero wtedy, gdy sprzedaż przekroczyła próg 100 tys. zł miesięcznie — zaczęliśmy rozważać optymalizację frontu i personalizację UX.
Klasyczny e-commerce wygrywa tam, gdzie liczy się szybkość i prostota.
To rozwiązanie, które pozwala wystartować taniej, uczyć się na realnych danych i rozwijać system dopiero wtedy, gdy naprawdę tego potrzebujesz. Nie jest gorsze — jest po prostu bardziej adekwatne do momentu, w którym znajduje się większość firm.
Wyobraź sobie, że Twój sklep działa już od jakiegoś czasu. Sprzedaż rośnie, klienci wracają, zaczynasz myśleć o nowych rynkach — może wejście do Niemiec, może angielska wersja strony, może aplikacja mobilna. I wtedy pojawia się pierwsze zderzenie z ograniczeniami klasycznej platformy: każda zmiana wymaga obejścia, dodatkowej wtyczki lub kompromisu.
To właśnie ten moment, w którym headless e-commerce może być kolejnym, strategicznym krokiem.
W klasycznym sklepie wszystko jest „sklejone” w jednym systemie.
W headlessie — frontend (czyli to, co widzi użytkownik) i backend (czyli zarządzanie produktami, płatnościami, danymi) są rozdzielone. Komunikują się przez API, dzięki czemu możesz dowolnie modyfikować wygląd, prędkość i logikę bez ingerowania w dane.
To jak w firmie: zamiast jednego pracownika od wszystkiego, masz specjalistów od konkretnych zadań. Każdy robi swoje, ale razem tworzą spójny proces.
1. Pełna kontrola nad UX i wydajnością
Frontend możesz zbudować w nowoczesnych technologiach (np. React, Next.js), zoptymalizować pod Core Web Vitals, a każda sekunda ładowania mniej to realny wzrost konwersji.
2. Skalowalność
Headless świetnie radzi sobie z dużymi katalogami produktów, sprzedażą w wielu krajach i kanałach — od sklepu, przez marketplace, po aplikację mobilną.
3. Integracje bez ograniczeń
ERP, CRM, PIM, marketing automation, fulfillment, własne API — wszystko można połączyć bez „walki” z systemem.
4. Elastyczność w rozwoju
Możesz zmienić wygląd sklepu bez migracji danych, testować nowe fronty, wprowadzać mikroserwisy i automatyzacje.
Headless to nie tylko większe możliwości — to też większa odpowiedzialność.
Każda warstwa (frontend, backend, integracje, monitoring) musi działać niezależnie, a więc wymaga opieki technicznej.
Oznacza to:
W praktyce headless ma sens, gdy Twój biznes jest już na etapie skalowania, a każda sekunda lub procent konwersji ma wymierny wpływ na przychód.
Jeden z naszych klientów z branży kosmetycznej działał w trzech krajach — Polska, Czechy, Słowacja.
Klasyczna platforma zaczęła się „dławić” przy wielojęzyczności, SEO i personalizacji treści.
Zaproponowaliśmy architekturę pół-headless:
stabilny backend Shopify + frontend w Next.js.
Po wdrożeniu:
W ciągu trzech miesięcy współczynnik konwersji wzrósł o 28%, a koszty obsługi technicznej… spadły, bo mniej rzeczy „psuło się” w trakcie aktualizacji.
🗸 Sprzedajesz w wielu krajach lub językach.
🗸 Masz rozbudowany katalog produktów i integracje (ERP, CRM, PIM).
🗸 UX i SEO mają kluczowy wpływ na przychód.
🗸 Twój zespół lub partner technologiczny ma kompetencje developerskie.
Jeśli choć trzy z powyższych odpowiedzi brzmią „tak” — headless może być inwestycją, która się zwróci.
Jeśli nie — lepiej wykorzystać klasyczne rozwiązanie i przygotować się do migracji dopiero wtedy, gdy biznes będzie gotowy.
Nie ma jednej „najlepszej” technologii. Są tylko lepsze dopasowania do etapu, na którym jest Twój biznes. Właśnie dlatego, zanim zainwestujesz w cokolwiek nowego, warto zobaczyć, jak te dwa podejścia różnią się w praktyce — w kosztach, czasie, możliwościach i ryzykach.
Kryterium | Klasyczny sklep (SaaS/OSS) | Headless / Pół-headless |
|---|---|---|
Czas wdrożenia | 2–8 tygodni | 2–4 miesiące |
Koszt startowy | niski–średni (abonament lub wdrożenie motywu) | średni–wysoki (projekt frontu + integracje) |
Koszt utrzymania | niski, przewidywalny (abonament + kilka wtyczek) | wyższy — hosting, CI/CD, zespół dev, QA |
Elastyczność UX/UI | ograniczona do motywów | pełna kontrola (React/Next.js, personalizacja) |
Integracje | gotowe, szybkie do wdrożenia | dowolne, ale wymagają developmentu |
Skalowalność | dobra dla MŚP i 1–2 rynków | bardzo dobra dla multi-market / B2B |
SEO i wydajność (CWV) | zależy od motywu i hostingu | topowy poziom przy dobrej optymalizacji frontu |
Wymagania techniczne | minimalne — partner lub agencja | średnie–wysokie — zespół dev lub stała współpraca |
Kiedy się opłaca | przy szybkim starcie i testach rynkowych | przy skalowaniu, wielu kanałach i personalizacji |
Ryzyko operacyjne | niskie — centralny system | wyższe — więcej komponentów i integracji |
Klasyczny sklep to świetny wybór, jeśli:
Headless z kolei wygrywa wtedy, gdy:
→ Firma A (klasyczny e-commerce)
Polski producent ręcznie robionych świec.
Cel: wystartować z e-commerce w 2 miesiące, zintegrować BLIK, PayU i InPost.
Rozwiązanie: Shopify + gotowy motyw + kilka aplikacji.
Efekt: sklep online po 6 tygodniach, zwrot inwestycji po 3 miesiącach.
→ Firma B (headless)
Marka odzieżowa sprzedająca w Polsce, Niemczech i Czechach.
Cel: jedna baza produktów, wiele frontów językowych, unikalny UX i performance.
Rozwiązanie: backend Shopify, frontend Next.js, CMS headless (Payload).
Efekt: +40% szybsze ładowanie strony, +25% konwersji, łatwe skalowanie kampanii i treści.
Zadaj sobie trzy proste pytania:
Jeśli większość odpowiedzi to „nie wiem” lub „jeszcze nie” — klasyczny sklep to najlepszy wybór na dziś. Jeśli jednak widzisz już konkretne bariery w obecnym rozwiązaniu — czas rozważyć architekturę headless.
W rozmowach z klientami często słyszę: „Headless? Brzmi super, ale pewnie dla korporacji.” I rzeczywiście — to rozwiązanie, które nie zawsze jest tańsze na starcie, ale często bardziej opłacalne w dłuższej perspektywie, zwłaszcza gdy rośnie sprzedaż i liczba rynków. Dlatego zanim podejmiesz decyzję, warto zobaczyć, z czego faktycznie składa się koszt i które elementy mają sens tu i teraz, a które można dodać później.
1. Backend (system zarządzania treścią i produktami)
To Twój „mózg operacji” — może to być np. Shopify, Shopware, WooCommerce lub dedykowany CMS (np. Payload, Strapi).
Koszt: od kilkuset do kilku tysięcy zł miesięcznie w zależności od skali i dodatków.
2. Frontend (czyli interfejs użytkownika)
Budowany najczęściej w React lub Next.js — tu płacisz za design, wydajność i personalizację.
Koszt wdrożenia: od 15 000 do 60 000 zł dla małych/średnich firm.
Utrzymanie: od 500 zł miesięcznie (monitoring, hosting, aktualizacje).
3. Integracje (API, ERP, CRM, PIM, płatności, logistyka)
To, co „spina” Twój e-commerce w działający organizm.
Koszt wdrożenia: od 5 000 do 20 000 zł (jednorazowo) + utrzymanie zależne od partnerów.
4. Infrastruktura i DevOps
Headless wymaga środowisk staging/production, CI/CD (Continuous Integration/Deployment), logów i kopii zapasowych.
Koszt: 300–1000 zł miesięcznie przy małej skali.
5. QA i monitoring
Testy checkoutu, alerty błędów, uptime, wydajność, SEO (Core Web Vitals).
Koszt: 200–500 zł miesięcznie lub pakiet godzin w agencji.
Najczęściej z trzech źródeł:
Dlatego w Digital Vantage zawsze zaczynamy od audytu i prostego pytania:
„Co jest Ci potrzebne teraz, żeby zarabiać — a co może poczekać 3 lub 6 miesięcy?”
Zakres | Klasyczny sklep | Headless / Pół-headless |
|---|---|---|
Abonament / hosting | 200–600 zł | 400–1500 zł |
Appki / integracje | 100–400 zł | 300–1000 zł |
Dev / utrzymanie | 0–400 zł | 800–2000 zł |
QA / monitoring | w cenie platformy | 200–500 zł |
Razem (mies.) | 300–1000 zł | 1700–4000 zł |
Headless kosztuje więcej — ale daje też znacznie większą kontrolę i skalowalność.
Dla małych firm różnica może wynieść kilkaset zł miesięcznie, ale dla średnich — zysk z elastyczności często przewyższa koszty w ciągu pierwszego roku.
Dlatego headless to rozwiązanie dla firm z planem i procesem, a nie dla tych, które „jeszcze się uczą e-commerce’u”.
Jeśli dopiero rozważasz headless, nie zaczynaj od pełnego rozdzielenia systemów. Zacznij od pół-headlessa — klasyczny backend (np. Shopify, WooCommerce) i lekki frontend oparty o API. Zyskasz elastyczność i szybkość, ale bez konieczności utrzymywania całego środowiska.
Headless nie jest „lekiem na całe zło” e-commerce. To narzędzie, które daje ogromne możliwości, ale tylko wtedy, gdy biznes naprawdę ich potrzebuje. W innych przypadkach — może po prostu nie zwrócić się finansowo.
Dlatego przygotowałem prostą mapę decyzji, która pozwala ocenić, czy jesteś już w punkcie, w którym headless ma sens.
Etap firmy | Technologia | Powód wyboru | ROI (zwrot inwestycji) |
|---|---|---|---|
Startup / MVP | Klasyczny (SaaS) | szybkie wejście na rynek | 2–3 miesiące |
Sklep rosnący | Pół-headless | wydajność + SEO + UX | 6–12 miesięcy |
Skala / multi-market | Headless | elastyczność + integracje + automatyzacja | 12–18 miesięcy |
Klient z branży fashion miał dobrze prosperujący sklep na WooCommerce,
ale chciał wejść na rynki DACH (Niemcy, Austria, Szwajcaria).
Problem?
Czas ładowania, wielojęzyczność, integracja z systemem stanów magazynowych i niemożność łatwego testowania UX.
Po analizie przeszliśmy na pół-headless: Shopify + Next.js + Payload CMS.
Rezultat?
Co ważne — firma nie budowała od zera.
Użyła headlessa tam, gdzie przynosił realny zysk — a nie tylko „brzmiał dobrze”.
Jeśli Twój sklep ma problem ze skalą, wydajnością lub elastycznością — headless to rozwiązanie.
Jeśli dopiero budujesz sprzedaż — klasyczny e-commerce to bezpieczniejsza i tańsza droga.
Migracja do headlessa to trochę jak remont sklepu w galerii handlowej:
robisz go po to, żeby wyglądał lepiej i działał sprawniej,
ale nie możesz zamknąć drzwi na trzy miesiące, bo wtedy tracisz klientów.
Dlatego najważniejsze jest planowanie etapami — tak, by nowa architektura zaczęła działać,
zanim „odetniesz prąd” staremu systemowi.
Zanim cokolwiek ruszysz, zrób dokładny spis zasobów:
Efekt: masz bazę do porównania — dzięki niej po migracji możesz porównać 1:1,
czy coś się nie pogorszyło (np. SEO lub konwersje).
Najczęstszy błąd przy migracjach?
Zapominanie o przekierowaniach (301) lub ich złe wykonanie.
Zrób mapę starych i nowych adresów, np.:
/produkt/stary-zegarek → /produkty/zegarek-retro
/kategoria/obuwie → /sklep/buty
Każdy taki wpis to złoty bilet dla Google’a i Twoich klientów —
utrzymuje pozycję, ruch i linki zewnętrzne.
➡️ Upewnij się, że po wdrożeniu wszystkie stare adresy odpowiadają kodem 301 i
że nowa strona ma aktualny sitemap.xml i zintegrowany Google Search Console.
Headless daje Ci luksus testowania wszystkiego „na boku”, zanim to zobaczą klienci.
Zrób tzw. staging environment – kopię sklepu, w której możesz:
💡 Pro tip: sprawdź testowy checkout na prawdziwych transakcjach testowych (sandbox PayU, Przelewy24, Stripe).
Dzięki temu unikniesz niespodzianek po publikacji.
Nie ma sensu „przełączać” całego sklepu jednym kliknięciem.
Zrób soft-launch — np. włącz nowy frontend tylko dla części ruchu lub konkretnej wersji językowej (np. DE).
W pierwszych dniach po starcie monitoruj:
➡️ Wykryte błędy poprawiaj w ciągu 48h — to okno, w którym Google jeszcze „przymknie oko”.
Po wdrożeniu nie kończysz projektu — dopiero go zaczynasz.
Zbieraj dane, porównuj performance i optymalizuj.
W praktyce oznacza to:
📈 W dobrze poprowadzonym procesie ruch i konwersje wracają do poziomu sprzed migracji w 2–4 tygodnie, a po 2–3 miesiącach często przewyższają wcześniejsze wyniki.
W jednym z projektów — średniej wielkości sklep z elektroniką — klient zgłosił się z problemem: „Strona wolna, trudna w aktualizacji, spadają pozycje SEO”. Mieli 6 tys. produktów, sporo ruchu organicznego i kilkanaście integracji.
Zaprojektowaliśmy migrację z WooCommerce do headless: Shopware backend + Next.js frontend + Payload CMS. Po audycie i stagingu wdrożyliśmy etapowo — najpierw blog i kategorie, potem produkty.
Efekt?
Migracja na headless to projekt strategiczny, nie techniczny. Nie chodzi o kod — chodzi o kontrolę nad wydajnością, UX i SEO, które bezpośrednio przekładają się na sprzedaż. Z odpowiednim planem i partnerem możesz przejść przez proces bez straty ruchu, a zyskać elastyczność, szybkość i bezpieczeństwo na lata.
Nie ma jednej dobrej odpowiedzi, bo technologia nie jest celem sama w sobie. To tylko narzędzie, które ma przyspieszyć rozwój firmy — lub go nie spowolnić.
Jeśli dopiero startujesz, liczy się czas i prostota.
Jeśli rośniesz, liczy się elastyczność i kontrola.
Jeśli działasz na kilku rynkach i masz własne procesy — headless może być Twoim następnym krokiem.
Największy błąd?
Budowanie zbyt skomplikowanego systemu zanim Twój biznes tego potrzebuje.
Drugi — zostanie na prostym rozwiązaniu, które hamuje sprzedaż, gdy ruch i zamówienia już rosną.
Odpowiedz na te pytania — jeśli przeważa „tak”, headless może być dla Ciebie.
Jeśli 3 lub więcej odpowiedzi to „tak” — warto poważnie rozważyć pół-headless lub pełny headless.
30 dni — Audyt i plan migracji
60 dni — Prototyp i staging
90 dni — Wdrożenie i monitoring
Firma z branży kosmetycznej miała sklep na SaaS, który zaczął się „dławić” przy kampaniach marketingowych. Wdrożenie headlessa (Shopify + Next.js + Payload CMS) zajęło 10 tygodni, ale pozwoliło skrócić czas ładowania o połowę i zwiększyć konwersję mobile o 30%.
Po pół roku wdrożyli wersję w trzech językach i nowy moduł subskrypcji — coś, co wcześniej było niemożliwe.
Dziś headless nie jest dla nich kosztem, tylko przewagą operacyjną.
Nie musisz wiedzieć, czy headless to na pewno Twoja droga.
Wystarczy, że masz cel — chcesz, by Twój sklep działał szybciej, konwertował lepiej i był gotowy na rozwój.
Podczas krótkiej rozmowy:
Umów darmową konsultację
Nie zawsze. Na start koszt wdrożenia bywa wyższy, ale utrzymanie w dłuższej perspektywie (12–24 mies.) może być tańsze dzięki mniejszej liczbie wtyczek i większej kontroli nad wydajnością.
Dobrze zaprojektowany headless zwraca się szybciej, jeśli generujesz większy ruch lub działasz na kilku rynkach.
Najczęściej 8–12 tygodni, jeśli masz już gotowy backend (np. Shopify, Shopware, WooCommerce).
Przy złożonych integracjach ERP lub B2B – nawet 4–6 miesięcy.
Klucz to etapowość: migracja frontu, staging, testy i dopiero potem „przełączenie”.
Tak — pozytywnie, jeśli jest zrobiony dobrze.
Szybszy frontend, czyste adresy i schema markup wspierają wyniki organiczne.
Najważniejsze to zachować strukturę URL i przekierowania 301 – wtedy nie tracisz pozycji ani ruchu.
Nie. Wystarczy stały partner technologiczny (np. w modelu retainer 5–10h/mies.).
Jeśli headless jest zbudowany poprawnie, jego utrzymanie nie wymaga pełnego zespołu — wystarczy bieżący monitoring i drobne aktualizacje.
Jeśli dopiero startujesz i nie masz jeszcze stabilnej sprzedaży, klientów ani zespołu —
lepiej postawić prosty sklep SaaS (np. Shopify, Shoper).
Headless ma sens, gdy masz stały ruch, regularną sprzedaż i plan rozwoju (np. nowe rynki, automatyzacje, B2B).
Kryterium | Klasyczny sklep (SaaS/OSS) | Headless |
|---|---|---|
Czas wdrożenia | 2–6 tygodni | 8–12 tygodni |
Elastyczność | ograniczona motywem | bardzo wysoka (API-first) |
UX / wydajność | zależna od motywu | w pełni pod kontrolą |
Integracje | gotowe wtyczki | dowolne przez API |
Skalowalność (B2B / multi-market) | ograniczona | pełna kontrola |
Utrzymanie | prostsze | wymaga partnera technicznego |
Firma z branży fashion prowadziła dobrze działający sklep na PrestaShop, ale przy wzroście ruchu i nowych kampaniach reklamy zaczęły spowalniać stronę.
Zdecydowaliśmy się na migrację do pół-headlessa: Shopware + Next.js + Payload CMS, co pozwoliło utrzymać backend i dodać lekki, nowoczesny frontend.
W efekcie:
Platformy e-commerce
Inne tematy e-commerce:

Jakie są realne koszty stworzenia sklepu internetowego w 2026 roku? Sprawdź przegląd wydatków: domena, hosting, platformy e-commerce, reklama, SEO.

Planujesz sklep dla klientów firmowych? Zobacz, jak wybrać platformę B2B, ustawić role i cenniki, by sprzedawać szybciej i efektywniej.

Audyt, mapa 301, testy na stagingu i monitoring po starcie. Przenieś sklep bez spadku ruchu.

Przeczytaj praktyczny case study: jak firma zdecydowała się na odpowiednią platformę e-commerce, jakie kryteria przyjęła, jakie wyzwania napotkała i jakie są wnioski. Wskazówki dla właścicieli MŚP

Abonament, appki, płatności, wysyłki, treści i utrzymanie. Zobacz TCO sklepu na 12 miesięcy i 3 scenariusze kosztów — bez niespodzianek.

Plusy i minusy Shopify, Woo, Presta, Shopware, Shoper, IdoSell. Decyzja w 5 minut: czas, koszt, elastyczność.

Planujesz uruchomić sklep internetowy, ale nie wiesz, którą platformę wybrać? Porównujemy różne rozwiązania. Sprawdź, która opcja jest dla Twojego biznesu!

Poznaj kluczowe kryteria wyboru platformy e-commerce. Analiza Shopify, WooCommerce, Magento i innych. Wybierz najlepsze rozwiązanie dla swojego biznesu

Chcesz otworzyć sklep internetowy, od czego zacząć? Sprawdź nasz przewodnik – od analizy rynku, wyboru platformy, aż po marketing i rozwój sklepu.