Robimy wdrożenia na polskim rynku: kod, integracje, migracja danych i rozmowa z klientem po polsku, razem z fakturą i umową, których polska firma oczekuje. Jeśli Wasz produkt potrzebuje kogoś, kto postawi go u klienta i zostanie przy nim po starcie — to jest ta rozmowa.
Nie bierzemy każdego programu partnerskiego. Jeśli po pierwszej rozmowie okaże się, że to nie nasz stack albo nie nasz rynek, powiemy to wprost zamiast uczyć się na Waszym pierwszym kliencie.
Wystarczy nazwa firmy, adres e-mail i — jeśli macie pod ręką — link do opisu programu partnerskiego. Resztę sprawdzimy sami przed rozmową, zamiast prosić Was o materiały, których i tak nie przeczytamy w całości.
Tu jesteśmy najmocniejsi i tu wdrożenie idzie najszybciej.
Payload i rozwiązania headless — razem z migracją treści ze starego systemu.
Shopify, WooCommerce i sklepy headless, łącznie z migracjami i integracją płatności.
Połączenie Waszego produktu z tym, czego klient już używa — ERP, CRM, magazyn, księgowość.
Umowa, faktura, RODO i rozmowa telefoniczna w języku, w którym klient myśli o swoim biznesie. To zwykle jest realna bariera wejścia, a nie tłumaczenie interfejsu.
Wdrożenie, które kończy się na przekazaniu loginów, wraca jako reklamacja do Was. Dlatego domyślnie bierzemy też utrzymanie przez pierwsze miesiące.
Zamiast uczyć się na Waszym pierwszym kliencie. Mówimy to przy pierwszej rozmowie, a nie po podpisaniu listu intencyjnego.
Nie podamy Wam gotowego pipeline'u dziesięciu klientów, bo go nie mamy. Powiemy, ilu klientów realnie pytało nas o taki produkt.
Ani Was, ani nas. Jeśli po niej obie strony widzą sens, rozmawiamy o certyfikacji, marżach i materiałach.
Do opisu programu partnerskiego i jedno zdanie o tym, czego szukacie w Polsce.
W jeden dzień roboczy, z konkretną odpowiedzią: wchodzimy, nie wchodzimy, albo potrzebujemy rozmowy, żeby to ocenić.
Pół godziny o produkcie i o tym, co realnie trzeba umieć, żeby go wdrożyć. Dopiero potem formalności.
Tak, jeśli to realny warunek wdrażania produktu, a nie ćwiczenie marketingowe. Pytamy wprost, ile zajmuje i co z niej wynika dla klienta.
Mały zespół plus sprawdzeni podwykonawcy z bazy, których dobieramy do projektu. Mówimy to od razu, bo jeśli szukacie partnera z trzydziestoma osobami na pokładzie, lepiej, żebyśmy nie marnowali sobie nawzajem kwartału.
Nie oczekujemy jej i nie oferujemy. Wolimy zacząć od jednego wdrożenia i wrócić do tematu, gdy obie strony mają dane, a nie przeczucia.
To temat na drugą rozmowę, po technicznej. Na pierwszej chcemy wiedzieć, czy produkt da się u nas wdrożyć sensownie — bez tego podział marży jest rozmową o niczym.