Co realnie dostajecie za zero złotych i co się dzieje, gdy dostawca znika. Na przykładach 000webhost i Freenomu, z cenami sprawdzonymi we wrześniu 2026.

„Chcę stronę internetową, ale czy mogę postawić ją za darmo?" — to pytanie słyszymy regularnie i odpowiedź brzmi: tak, można, tylko warto wiedzieć, za co się wtedy płaci. Bo płaci się zawsze, po prostu nie fakturą.
Ten tekst nie jest listą najlepszych darmowych hostingów. Takie listy mają termin ważności i pokażemy poniżej, dlaczego — na dwóch platformach, które te listy polecały jako pewne, a które w ciągu trzech lat zniknęły, i na trzeciej, która w 2026 roku wycofała się z 67 krajów. Zamiast nazw dostajecie mechanizm: co sprawdzić w dowolnej darmowej ofercie i przy jakich zastosowaniach ryzyko jest akceptowalne.
Darmowy hosting to miejsce na serwerze, na którym strona stoi bez opłat — na warunkach dostawcy. Wyobraźcie sobie, że chcecie wynająć biuro i dostajecie darmową przestrzeń w cudzej galerii: miejsce jest, ale nie decydujecie o wystroju, godzinach otwarcia ani o tym, czyje reklamy wiszą w Waszym lokalu.
Kluczowe cechy, w skrócie:
Warto to rozdzielić, bo dwie rzeczy, które często kupuje się osobno, są bezpłatne bez względu na to, gdzie stoi strona.
Certyfikat SSL daje Let's Encrypt bezpłatnie. Cloudflare oferuje uniwersalny certyfikat, CDN i ochronę DDoS już w planie darmowym — płatny plan Pro (20 USD miesięcznie przy rozliczeniu rocznym) dokłada zaporę aplikacyjną WAF, a gwarancja dostępności SLA zaczyna się dopiero od planu Business. Monitoring dostępności też ma darmowy próg: UptimeRobot sprawdza stronę co 5 minut bez opłat.
Wniosek praktyczny: jeśli Waszym problemem jest certyfikat albo monitoring, darmowy hosting nie jest na to odpowiedzią — te rzeczy są darmowe również przy hostingu płatnym.
Daje trzy rzeczy i wszystkie są prawdziwe:
Nie daje pięciu i te też są prawdziwe:
mojafirma.darmowyserwer.pl na wizytówce i fakturze mówi coś o firmie, zanim ktokolwiek kliknie.Takie zestawienia mają wspólną wadę, która nie zależy od rzetelności autora: opisują stan na dzień publikacji, a usługa bez przychodu z abonamentu nie ma czym finansować swojego trwania. To nie jest przewidywanie — w ciągu ostatnich trzech lat zamknęły się dwie platformy, które te listy polecały jako pewne, a trzecia wyłączyła strony w części świata.
Platforma | Co się stało | Ile czasu dostali użytkownicy |
|---|---|---|
000WebHost (Hostinger) | zamknięta w 2024 po 17 latach działania | od 8 lipca (koniec rejestracji) do 14 października 2024 |
Freenom (.tk, .ml, .ga, .cf, .gq) | wyjście z branży domenowej w 2024; powrót w 2026, ale płatny | rejestracje wstrzymane bez zapowiedzi już w 2023 |
Weebly (Square) | wycofanie z 67 krajów w 2026; Polski nie ma na liście, tu Weebly działa dalej | publikacja nowych stron zablokowana od 29 czerwca, strony wyłączone 27 września, dostęp do konta do 26 grudnia 2026 |
Szczegóły pierwszego przypadku podał sam dostawca: Hostinger zamknął 000WebHost po siedemnastu latach, rejestracja nowych kont skończyła się 8 lipca 2024, pełne wyłączenie zaplanowano na 14 października, a do tego czasu użytkownicy mogli przejść na płatny plan albo pobrać kopie swoich stron (ogłoszenie Hostingera). Adres przekierowuje dziś na ofertę płatną. Jeśli trafiliście na poradnik, który nadal go poleca — jest starszy, niż wygląda.
Weebly to przypadek innego rodzaju, bo usługa nie zniknęła — zniknęła z części rynków. W komunikacie w centrum pomocy dostawca ogłosił wygaszenie usług w 67 krajach „ze względu na zmiany w regulacjach i uproszczenie globalnych operacji”: od 29 czerwca 2026 nie da się tam publikować nowych stron, 27 września strony zostały wyłączone, a dostęp do konta zostaje do 26 grudnia 2026. Na liście są m.in. Singapur, Korea Południowa, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Turcja, Islandia, Serbia i Ukraina — Polski na niej nie ma (odczyt 5.10.2026). Dla firmy z Polski to nie jest więc powód do przenosin, tylko przykład mechanizmu: o tym, gdzie i jak długo darmowa usługa działa, decyduje dostawca, a użytkownik dostaje termin.
Wspólny mianownik jest ważniejszy niż same daty: tam, gdzie dostawca ogłosił termin, użytkownik dostawał około trzech miesięcy na przeniesienie się (000WebHost: od 8 lipca do 14 października, Weebly: 90 dni od blokady publikacji do wyłączenia stron), a przeniesienie strony zbudowanej w cudzym kreatorze zwykle znaczy zbudowanie jej od nowa. Licząc oszczędność, do kwoty „0 zł" trzeba więc doliczyć prawdopodobieństwo, że za dwa lata poświęcicie tej stronie tydzień pracy — w terminie wyznaczonym przez kogoś innego.
Skoro nazwy się dezaktualizują, zostaje kryterium. Te cztery pytania da się zadać każdemu dostawcy i każde z nich ma odpowiedź w regulaminie albo w panelu — nie w materiałach marketingowych.
Cztery pytania do każdej darmowej oferty
Digital Vantage, schemat własny
1. Czy certyfikat SSL jest darmowy, czy wymuszony płatny? Let's Encrypt nie kosztuje nic, więc dostawca, który każe dokupić certyfikat do darmowego planu, sprzedaje coś, co jest bezpłatne gdzie indziej. To jest pierwszy sygnał, jak wygląda reszta cennika.
2. Czy dostawca dokleja skrypty do Waszej strony? Sprawdza się to w minutę: otwórzcie źródło strony i poszukajcie skryptów, których tam nie wstawialiście. Reklamy bywają zapowiedziane w regulaminie, ale bywają też opisane ogólnikowo — kod nie kłamie.
3. Czy da się zrobić pełny eksport? Zrzut bazy MySQL i archiwum plików, samodzielnie z panelu, bez zgłoszenia. To jest jedyna rzecz, która decyduje, ile kosztuje Was wyjście — i jedyna, której brak zamienia „darmowe" w „nieodwracalne". Sprawdźcie to przed wgraniem treści, nie w tygodniu, w którym dostawca ogłasza wyłączenie.
4. Czy regulamin dopuszcza działalność gospodarczą? Część darmowych planów wprost zabrania komercyjnego użycia. Strona firmy na takim planie działa do pierwszej kontroli albo pierwszego zgłoszenia — a wtedy nie ma odwołania, bo zgadzaliście się na to przy rejestracji.
Skoro to się zdarza, warto mieć na to kolejność — bo nawet tam, gdzie dostawca ogłosił termin, okno wynosiło około trzech miesięcy (a Freenom nie dał żadnego), a większość tego czasu ludzie tracili na szukanie nowego dostawcy zamiast na ratowanie tego, co mają.
Gdy dostawca ogłasza wyłączenie — najpierw kopia
Digital Vantage, schemat własny
Najpierw kopia, dopiero potem decyzje. Pierwszego dnia pobierzcie zrzut bazy, archiwum plików i listę adresów wszystkich podstron. Ta trzecia rzecz jest najczęściej pomijana, a bez niej nie ustawicie później przekierowań i stracicie to, co strona wypracowała w wyszukiwarce. Zwykły eksport z panelu jej nie zawiera — wystarczy przejść po menu i wypisać.
Potem treść w formie, którą da się użyć gdzie indziej. Teksty do dokumentu, zdjęcia w oryginalnej rozdzielczości. Jeśli strona powstała w kreatorze dostawcy, układu i tak nie przeniesiecie — przeniesiecie tylko to, co da się skopiować, a im wcześniej to zrobicie, tym mniej pod presją.
Na końcu domena. Jeśli macie własną, przepięcie jej na nowy serwer jest kwestią zmiany DNS i strona wraca pod tym samym adresem. Jeśli działaliście na subdomenie dostawcy, stary adres znika bezpowrotnie razem z usługą i nie da się z niego przekierować — to jest ta pozycja rachunku, o której nie było mowy przy rejestracji.
Kolejność jest odwrotna do intuicyjnej i to jest jej sens: wybór nowego hostingu to najłatwiejsza część i można ją zrobić w każdej chwili. Pobranie danych da się zrobić tylko dopóki usługa działa.
Ta fraza pojawia się w ofertach często i prawie zawsze znaczy co innego, niż się wydaje. Darmowy jest adres w domenie dostawcy — czyli subdomena w stylu nazwafirmy.darmowyserwer.pl — a nie domena, którą można nazwać własną.
Konsekwencje są trzy i wszystkie są biznesowe, nie techniczne:
Darmowe rozszerzenia domen jako alternatywa przestały istnieć. Freenom wydawał .tk, .ml, .ga, .cf i .gq za darmo; wstrzymał rejestracje w 2023 po pozwie Meta o cybersquatting, a w 2024 wyszedł z branży domenowej — .ml wróciło pod zarząd Mali, .ga przejął francuski Afnic. W lipcu 2026 Freenom wrócił z trzema rozszerzeniami, ale już jako usługa płatna, od 8,22 € rocznie (Domain Incite).
Dla porównania, ile realnie kosztuje własny adres: cena hurtowa .pl u NASK to 40 zł netto rocznie, rejestracja detaliczna 59–99 zł brutto, a odnowienie 51–295 zł brutto przy medianie 110–130 zł. Pełne rozbicie tego rachunku mamy osobno.
Co się łamie, gdy WordPress stoi na darmowym planie
Dokumentacja WordPressa
Jeśli planujecie WordPressa, darmowy plan przestaje być kwestią wygody, a staje się kwestią tego, czy strona w ogóle będzie działać. Trzy rzeczy łamią się najczęściej i wszystkie trzy są przewidywalne z góry.
Pamięć PHP. WordPress sam próbuje podnieść limit pamięci — jego dokumentacja podaje, że domyślnie sięga po 40 MB dla pojedynczej witryny i 64 MB dla multisite. Prawdziwa instalacja z motywem i kilkoma wtyczkami potrzebuje wyraźnie więcej, a dokumentacja WordPressa mówi wprost: „niektóre hostingi nie pozwalają na automatyczne zwiększenie limitu pamięci PHP. W takim przypadku skontaktuj się z hostingiem" (WordPress Developer Resources). Na darmowym planie oba człony tego zdania są problemem: podnieść się nie da i nie ma się z kim skontaktować.
Limity procesora. Darmowe konta mają twardo ograniczony czas pracy PHP. W praktyce oznacza to, że każda cięższa operacja — aktualizacja wtyczki, generowanie miniatur po wgraniu zdjęć, import treści — bywa przerywana w połowie, a odpowiedzią jest błąd bramy zamiast strony. To nie jest usterka do zgłoszenia, tylko sposób, w jaki darmowy plan chroni serwer przed jednym użytkownikiem.
Zadania w tle. WP‑Cron nie jest systemowym cronem — WordPress uruchamia go przy okazji wejść na stronę, a jego dokumentacja zaznacza, że „WP‑Cron nie działa w sposób ciągły, co bywa problemem, gdy istnieją krytyczne zadania, które muszą wykonać się na czas" (WordPress Developer Resources). Zalecanym rozwiązaniem jest podpięcie prawdziwego harmonogramu systemowego — czyli dokładnie tego, czego darmowe plany nie udostępniają. Skutek: zaplanowane wpisy publikują się z opóźnieniem albo wcale, a wiadomości z formularza kontaktowego potrafią czekać na przypadkowego odwiedzającego.
Wniosek jest prosty: darmowy hosting nadaje się pod statyczne kilka podstron, nie pod WordPressa, który ma cokolwiek robić.
Nie zawsze jest pułapką i udawanie, że jest, byłoby nieuczciwe. Cztery sytuacje, w których to jest poprawna decyzja:
Reguła, która to spina: trzymajcie na darmowym hostingu rzeczy, których utrata nie boli. Wszystko, co ma adres na wizytówce i w Google, warto trzymać tam, gdzie płacicie — bo płacenie jest jedyną gwarancją, że ktoś ma powód, żeby usługa działała dalej. Jeśli rozważacie zerowy budżet szerzej niż sam serwer, trzy drogi do strony za darmo opisujemy osobno.
Ile kosztuje wyjście na płatny hosting
Cenniki dostawców, wrzesień 2026
Skala tej alternatywy bywa zaskoczeniem, więc warto ją znać, zanim uzna się darmowy hosting za jedyną opcję dla małego budżetu.
Hosting współdzielony kosztuje na polskim rynku 100–500 zł rocznie, a prostej stronie firmowej wystarcza 200–300 zł — czyli mniej więcej 20 zł miesięcznie. Uwaga na jedną rzecz, tę samą co przy domenach: cena pierwszego roku bywa promocyjna, a odnowienie dwu‑ lub trzykrotnie wyższe. U jednego z popularnych dostawców jest to 116 zł za pierwszy rok i 249 zł za kolejny — więc porównujcie koszt dwóch lat, nie pierwszej faktury.
Ten sam mechanizm widać w cennikach wprost. Stan na wrzesień 2026: najtańszy plan cyberFolks (cyber_START!, 5 GB) to 29 zł za trzy miesiące w promocji i 35,67 zł za kolejne — czyli około 250 zł w pierwszym roku i ponad 300 zł od drugiego. Warto też sprawdzić, co jest w cenie: automatyczne odnawianie certyfikatu Let's Encrypt jest tam osobnym dodatkiem, nie elementem pakietu.
Do pełnego rachunku dochodzi reszta pozycji cyklicznych, których hosting jest tylko jedną z warstw — rozkładamy je osobno, a policzyć swój przypadek można kalkulatorem kosztu utrzymania. Techniczne kryteria wyboru samego serwera opisujemy tutaj.
Pięć sygnałów, z których każdy wystarczy sam:
Zanim wgracie cokolwiek na darmowy hosting
Sprawdźcie jedną rzecz: czy z panelu da się pobrać pełny zrzut bazy i archiwum plików, bez zgłoszenia do supportu. To jedyny parametr, który decyduje, czy wyłączenie usługi kosztuje Was popołudnie, czy cały projekt — a sprawdza się go w dwie minuty i tylko wtedy, gdy jeszcze jest czas.
Ma sens przy projektach, których utrata nie boli: testach rynku, stronach wydarzeń z datą końca, kilku podstronach statycznego HTML. Przestaje mieć sens w momencie, w którym adres trafia na wizytówkę albo strona ma przyjmować zapytania — wtedy zależycie od dostawcy, który nie ma z czego finansować swojego trwania.
Rzadko. „Darmowa domena i hosting" zwykle oznacza subdomenę w domenie dostawcy, na przykład nazwafirmy.darmowyserwer.pl. Darmowe rozszerzenia typu .tk czy .ml już nie istnieją — Freenom wyszedł z branży w 2024, a od lipca 2026 wrócił jako usługa płatna od 8,22 € rocznie.
Technicznie tak, praktycznie rzadko warto. Łamią się trzy rzeczy: limit pamięci PHP, którego na darmowym planie nie podniesiecie i nie ma kogo o to poprosić; twarde limity procesora, przez które cięższe operacje kończą się błędem; oraz zadania w tle, bo WP‑Cron nie jest systemowym cronem i odpala się przy wejściach na stronę.
Bywają takie plany, ale nazwa dostawcy jest złym kryterium, bo lista aktualnych ofert dezaktualizuje się szybciej niż artykuł. Lepiej sprawdzić to samodzielnie: otwórzcie źródło swojej strony i poszukajcie skryptów, których tam nie wstawialiście. Przy okazji sprawdźcie regulamin, czy nie zabrania działalności gospodarczej.
Hosting współdzielony to 100–500 zł rocznie, a prostej stronie firmowej wystarcza 200–300 zł, czyli około 20 zł miesięcznie. Liczy się jednak druga faktura, nie pierwsza — u popularnych dostawców odnowienie bywa dwu- lub trzykrotnie wyższe od ceny promocyjnej pierwszego roku.
Powiemy wprost — łącznie z „na tym etapie darmowy wystarczy", jeśli tak wychodzi z rozmowy.
Dwa punkty odniesienia: mediany polskiego rynku i nasze stawki wyjściowe, wdrożenie i utrzymanie osobno. Plus osiem tekstów, po jednym na każde pytanie o koszt.
Ta sama wizytówka bywa wyceniona na 3 000 i 18 000 zł, i obie ceny bywają uczciwe. Sześć czynników z badania 112 ofert polskiego rynku.
Oferta za kilkaset złotych to nie cena strony, tylko najmniejsza część rachunku. Trzy poziomy cenowe, realny koszt po roku i cztery sygnały oferty za taniej.
Darmowa strona to realna opcja, tylko z precyzyjną granicą. Trzy drogi, co każda daje, czego nie daje i ile kosztuje po roku.
Rachunek za utrzymanie to cztery warstwy o różnej przewidywalności. Dwie policzysz przed podpisaniem, dwóch nie. Z cenami odnowień z polskich cenników.
Wycena to opis zakresu przebrany za liczbę. Trzy modele rozliczenia, warunki transz i to, na co realnie idzie rezerwa budżetowa.
Punkt przecięcia obu modeli wypada w 24. miesiącu. Co realnie dostajecie w każdym, gdzie chowają się dopłaty i po czym poznacie swój przypadek.
Rejestracja domeny .pl to 59–99 zł, ale odnowienie ma medianę 110–130 zł. Hosting firmowy 200–300 zł rocznie. Ceny z rynku, z podanym źródłem.
Twoj Partner w Biznesie, zespół Digital Vantage
Zespół Digital Vantage to grupa doświadczonych specjalistów łączących kompetencje z zakresu web developmentu, inżynierii oprogramowania, DevOps, UX/UI designu oraz marketingu cyfrowego. Wspólnie realizujemy projekty od koncepcji po wdrożenie — strony internetowe, sklepy e-commerce, dedykowane aplikacje i strategie digitalowe. Nasz zespół łączy wieloletnie doświadczenie z korporacji technologicznych z elastycznością i bezpośredniością, jaką daje praca w mniejszej, zgranej strukturze. Pracujemy w metodykach zwinnych, stawiamy na przejrzystą komunikację i traktujemy każdy projekt jak własny biznes. Siłą zespołu jest różnorodność perspektyw — od architektury systemów i infrastruktury, przez frontend i design, po SEO i strategię content marketingową. Dzięki temu klient otrzymuje spójne rozwiązanie, w którym technologia, estetyka i cele biznesowe idą w parze.
Spis treści · 7 sekcji · 12 minut czytania
Oceń artykuł
Wróć do przewodnika: Strony internetowe — przewodnik po całym dziale

Program księgowy dla małej firmy: KPiR i ryczałt w programie od 2026–2027, ceny pakietów 7 producentów, darmowe opcje i kiedy wybrać biuro rachunkowe.

Audyt SEO sklepu w siedmiu krokach: indeksowanie, Core Web Vitals, wyniki rozszerzone i duplikaty w Search Console, potem dane w Merchant Center.

Google Merchant Center: weryfikacja witryny, dane produktowe, wymagania dostawy i strony docelowej, zasady odrzucenia, integracje z Shopify i WooCommerce.

Chmura obliczeniowa według definicji NIST: pięć cech, IaaS, PaaS i SaaS, chmura publiczna, prywatna i hybrydowa oraz dane o firmach w Polsce i UE.

Low code i no code: co to jest, kim jest citizen developer, do czego platforma low code się nadaje, jakie ma limity cenowe i co zabierzecie, odchodząc.

Kiedy wystarczy darmowy kalendarz rezerwacji, co musi umieć system rezerwacji online i kiedy własny moduł się zwraca. Ceny narzędzi i nasza wycena.

Szablony WordPress wybiera się nie wyglądem: katalog podaje trzy pola, które mówią, ile szablon będzie kosztował za rok. I co znika przy jego zmianie.

Błąd 500, 502, 503 czy 504 mówi, który element zawiódł: aplikacja, połączenie między serwerami czy przeciążenie. Co znaczą i kogo wołać.

Trzy warstwy audytu w kolejności, w jakiej mają znaczenie, lista sprawdzeń i cena podana wprost. Z trzema znaleziskami, których nie zobaczycie sami.